08.05.2009, 17:41
Ostatnio jak rozmawiałem ze znajomymi, to dyskusja zeszła na laleczki voodoo i zaczęliśmy tłumaczyć, jak to działa. Moja teoria jako biologa:
Cebulki włosów zawierają DNA, które pod wpływem enzymów z wosku ulegają amplifikacji i cięciu. Cięcie to uwalnia specjalnego wirusa. Wirus ów jest niegroźny, infekcja zachodzi bezobjawowo, choć szybko się rozprzestrzenia. Każda kopia wirusa posiada specjalny gen letalny, nieaktywny. Aktywacja jego następuje, gdy wprowadzone do niego w odpowiednim miejscu sekwencja dawcy włosa zwiąże się z RNA żywiciela.
Uwaga - szpilka z brązu jest bardzo ważnym elementem rytuału. Miedź znajduje się w centrum aktywnym istotnego dla całego procesu enzymu.
Kumpel - informatyk z zapędami fizycznymi odwoływał się jakoś do komputerów kwantowych i sprzężenia kwantowego między włosem dawcy a samym dawcą. Nie wyłapałem jednak dokładnie o co chodzi.
No dobra - Wasze pomysły, nie tylko na voodoo...
Cebulki włosów zawierają DNA, które pod wpływem enzymów z wosku ulegają amplifikacji i cięciu. Cięcie to uwalnia specjalnego wirusa. Wirus ów jest niegroźny, infekcja zachodzi bezobjawowo, choć szybko się rozprzestrzenia. Każda kopia wirusa posiada specjalny gen letalny, nieaktywny. Aktywacja jego następuje, gdy wprowadzone do niego w odpowiednim miejscu sekwencja dawcy włosa zwiąże się z RNA żywiciela.
Uwaga - szpilka z brązu jest bardzo ważnym elementem rytuału. Miedź znajduje się w centrum aktywnym istotnego dla całego procesu enzymu.
Kumpel - informatyk z zapędami fizycznymi odwoływał się jakoś do komputerów kwantowych i sprzężenia kwantowego między włosem dawcy a samym dawcą. Nie wyłapałem jednak dokładnie o co chodzi.
No dobra - Wasze pomysły, nie tylko na voodoo...

