31.08.2010, 03:06
Haiku
Lew
posiada
pchły
Lew
posiada
pchły
|
Poezja
|
|
31.08.2010, 03:06
Haiku
Lew posiada pchły
31.08.2010, 10:05
A
garnek pokrywkę Nie czaje tej idei, serio
31.08.2010, 11:15
Ponoć w haiku chodziło też w dużej mierze o graficzny obraz zapisu wiersza. Tym samym wiersz był jednocześnie obrazem i liryką.
[SIZE=1][SIZE=2][SIZE=1][SIZE=2]Burdel na forum powstaje, gdy moderatorzy forum postanawiają sprzeciwić się części działań członków Ekipy Honor.
Czat / IRC: http://pokazywarka.pl/jpqkgu/ - prosta instrukcja dołączania.[/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE]
31.08.2010, 16:29
Forge napisał(a):Ponoć w haiku chodziło też w dużej mierze o graficzny obraz zapisu wiersza. Tym samym wiersz był jednocześnie obrazem i liryką. Tak. Co do samej treści to haiku "chwyta chwilę". Osobliwy klimat tej poezji w języku polskim oddać można jedynie szczątkowo.
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
31.08.2010, 17:14
Też o tym słyszałem. Pewnie wynika to z budowy języka japońskiego - inne wyrażanie czasu? Wie ktoś?
[SIZE=1][SIZE=2][SIZE=1][SIZE=2]Burdel na forum powstaje, gdy moderatorzy forum postanawiają sprzeciwić się części działań członków Ekipy Honor.
Czat / IRC: http://pokazywarka.pl/jpqkgu/ - prosta instrukcja dołączania.[/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE]
15.09.2010, 17:57
Zdecydowanie najlepszy polski wiersz XX wieku.
Julian Tuwim-Lokomotywa Stoi na stacji lokomotywa,
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa - Tłusta oliwa. Stoi i sapie, dyszy i dmucha, Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha: Buch - jak gorąco! Uch - jak gorąco! Puff - jak gorąco! Uff - jak gorąco! Już ledwo sapie, już ledwo zipie, A jeszcze palacz węgiel w nią sypie. Wagony do niej podoczepiali Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali, I pełno ludzi w każdym wagonie, A w jednym krowy, a w drugim konie, A w trzecim siedzą same grubasy, Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy. A czwarty wagon pełen bananów, A w piątym stoi sześć fortepianów, W szóstym armata, o! jaka wielka! Pod każdym kołem żelazna belka! W siódmym dębowe stoły i szafy, W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy, W dziewiątym - same tuczone świnie, W dziesiątym - kufry, paki i skrzynie, A tych wagonów jest ze czterdzieści, Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści. Lecz choćby przyszło tysiąc atletów I każdy zjadłby tysiąc kotletów, I każdy nie wiem jak się natężał, To nie udźwigną - taki to ciężar! Nagle - gwizd! Nagle - świst! Para - buch! Koła - w ruch! Najpierw powoli jak żółw ociężale Ruszyła maszyna po szynach ospale. Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem, I kręci się, kręci się koło za kołem, I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej, I dudni, i stuka, łomoce i pędzi. A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost! Po torze, po torze, po torze, przez most, Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas, Do taktu turkoce i puka, i stuka to: Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to, Gładko tak, lekko tak toczy się w dal, Jak gdyby to była piłeczka, nie stal, Nie ciężka maszyna zziajana, zdyszana, Lecz raszka, igraszka, zabawka blaszana. A skądże to, jakże to, czemu tak gna? A co to to, co to to, kto to tak pcha? Że pędzi, że wali, że bucha, buch-buch? To para gorąca wprawiła to w ruch, To para, co z kotła rurami do tłoków, A tłoki kołami ruszają z dwóch boków I gnają, i pchają, i pociąg się toczy, Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,, I koła turkocą, i puka, i stuka to: Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!...
15.09.2010, 18:14
Bolesław Leśmian - Świdryga i Midryga
To nie konie tak cwałują i uszami strzygą, Jeno tańczą dwaj opoje - Świdryga z Midrygą. A nie stęka tak stodoła pod cepów bijakiem, Jak ta łąka, źgana stopą srożej, niż kułakiem! Zaskoczyła ich na słońcu Południca blada I Świdrydze i Midrydze i tańcowi rada. Zaglądała im do oczu chciwie, jak do żłobu. "Który w tańcu mię wyhula, bom jedna dla obu?" - "Moja będzie - rzekł Swidryga - ta pierś i ta szyja!" - A Midryga pięścią przeczy: "Moja lub niczyja!" Ten ją porwał za dłoń jedną, a tamten za wtórą. "Musisz obu nam nastarczyć, skąpico-dziewczuro!" A ona im prosto w usta dyszy bez oddechu, A ona im prosto w oczy śmieje się bez śmiechu. I rozdwaja się po równu, rozszczepia się żwawo Na dwie dziewki, na siostrzane - na lewą i prawą. "Dosyć ciała dwoistego mamy tu na łące! Tańczże z nami południami, dopóki jarzące! Jedna dziewka rąk ma czworo i cztery ma łydy ! Niech upoją nas do reszty twe słodkie bezwstydy!" Nasrożyli się do tańca, jak gdyby do boju - Przysporzyli kwiatom zgiełku, łące - niepokoju. Więc Świdryga pląsał z prawą, więc Midryga - z lewą, Ten obcasem kurz zamiatał, a tamten - cholewą. Na odsiebkę, na odkrętkę i znów na odwrotkę - Podeptali macierzankę, błyszczkę i tymotkę! Jeden wrzeszczał: "Konaj żywcem!", a drugi: "Wciornaści!" Tańcowali aż do zdechu i aż do upaści ! Aż poczuli, że dziewczyna życie w tańcu traci, I umarła jednocześnie we dwojej postaci. "Pochowajmy owo ciało nie bardzo samotne, Bo podwójne w tańcowaniu. a w śmierci dwukrotne. Pochowajmy na cmentarzu, gdzie za drzewem - drzewo. Zmówmy pacierz obopólny - za prawą i lewą." W dwóch ją trumnach ułożyli, ale w jednym grobie - A już huczy echo ziemne - tańczą trumny obie! Tańczą, ciałem nakarmione, syte i hulaszcze, Ukazując co raz w tańcu nie domkniętą paszczę. Tańczą, skaczą i wirują, klepką dzwonią w klepkę, Na odkrętkę, na odwrotkę i znów na odsiebkę! Aż się kręci razem z nimi śmierć w skocznych lamentach, Aż się wzdryga wnętrznościami przerażony cmentarz! Aż się w sobie zatraciło błędne tańca koło, Aż się stało popod ziemią huczno i wesoło! Aż zmąciły się rozumy Świdrydze-Midrydze, Jakby wicher je rozhulał na wiatraka śmidze! I rozwiała się w ich głowach ta wiedza pomglona, Gdzie jest prawa strona świata, a gdzie lewa strona? W jakiej trumnie lewa dziewka. w jakiej prawa leży? I która z nich i do kogo po śmierci należy? Tak im w oczach opętanych świat się cały miga, Że nie wiedzą, kto Świdryga, a kto z nich Midryga? Jeno ujrzą otchłań śmierci czarną od ogromu: "A bądźcie tu. ludzie dobrzy, jak u siebie w domu! Jedna trumna dla jednego, dla drugiego - druga, W jednej wieczność prawym okiem, w drugiej lewym mruga !" Obłąkani nad przepaścią poklękali wzajem I na klęczkach zatańczyli tuż, tuż nad jej skrajem. Tańcowali na czworakach, tańcowali płazem, Tak i nie tak - i na opak - razem i nie razem! Aż wwichrzeni w mrok dwóch trumien, jak dwa błędne wióry, Powpadali w otchłań śmierci nogami do góry!
16.09.2010, 11:50
Palmer Eldritch napisał(a):HaikuHm. Interpretacja tego utworu nie jest prostą sprawą. Jednak pewne skojarzenia nasuwają się same. Oto lew, a raczej Lew. Król Lew, niezwykle groźny drapieżnik, w wielu kulturach kojarzony ze wzbudzającym paniczny ludzki lęk władcą świata zwierząt. Jeden ze Lwów nawet świeci na Niebie... Ów lew (a raczej Lew) coś posiada, co oznajmia czytelnikowi wers drugi. Nic dziwnego - jak Król to i coś posiada, pewnie niemało. Tylko co dokładnie? Dokładnie to pchły, pierdolone pasożyty, które wypijają jego krew i przysparzają go o wściekłe swędzenie całego ciała, psując mu tym monarsze wylegiwanie się w słońcu po obfitym posiłku. I zamiast być szczęśliwym, to się wkurwia na cały świat... i drapie się, drapie, drapie i iska zębami. O to mi chodziło, mniej więcej.
17.09.2010, 15:56
Na Szlakach Ikara - Jan Huskowski
Gdy północ wydzwoni czas swój na zegarze, Porywam się często bezsenny z posłania I, tłumiąc rozpaczliwie paroksyzmy łkania, Błądzę oszalały po myśli obszarze... I nowe odkrywam niepoznane światy, Pustynie i lądy, wyspy i oazy. W ów kraj wyobraźni ileż, ileż razy Zrywała się myśl ma zza więziennej kraty! Lecz zawsze daremne były jej poloty, Dziś za to szczęśliwie wszystko przezwycięża Mocą niezgaszonej, płomiennej tęsknoty... Przeklinam wiek dziecka, wielbię dzielność męża Który struny ducha, jak cięciw napręża I w dal nieprzejrzaną ciska tęsknot groty!... --------------------- Annabel Lee - Edgar Allan Poe Wiele, o wiele już temu lat, Nad brzegiem, gdzie ocean grzmi, Żyła dziewczyna jak wonny kwiat, Imię jej było Annabel Lee. Jam w tym dziewczęciu miał cały świat, A sam znów światem byłem jej. Oboje dziećmi byliśmy tam Nad brzegiem, gdzie ocean grzmi; Lecz jak my się kochali, snadź nie kocha Bóg sam, Ja i moja Annabel Lee. Taką miłością, że z niebieskich bram Seraf zazdrościł mnie i jej. I to był powód, że, ach! dawno już, Nad brzegiem, gdzie ocean grzmi Wiatr zawiał z chmury i pęd wściekły burz Uniósł piękną Annabel Lee, Że jej niebieski krewny, anioł-stróż, Przyszedł i zabrał ją mi, Aby ją zamknąć w grób na wieki już - Nad brzegiem, gdzie ocean grzmi. Anioł, co w pół tak szczęśliwe wiódł dnie, Zazdrościł szczęścia mnie i jej - Tak! to był powód (jak każdy to wie) Nad brzegiem, gdzie ocean grzmi Że wiatr przeleciał w ciemnej nocy mgle, Porywając, zabijając moją Annabel Lee. Lecz uczuć naszych nie przemogło nic, I wielu starszych ode mnie i jej, Wielu mądrzejszych - kochało snadź mniej; Ani niebieskie duchy jasnych lic, Ani szatan pod morzem, co grzmi, Nie oddalą śmierci falą mej duszy od jej - Mojej pięknej Annabel Lee. Księżyc błyśnie zza mgły - wnet oblegną mnie sny O mojej pięknej Annabel Lee; Gwiazd rozświecą się skry - z nich mi jasny wzrok lśni Mojej pięknej Annabel Lee. Co noc czuwam tak tam, przy jej boku wciąż trwam - Mej błogiej, mej drogiej, którą jedną tu znam - Na brzegu, gdzie ocean grzmi, Na jej grobie nad morzem, co grzmi. -------------------------------------- A tutaj tekst grupy Current 93 - Tamlin. Lady Margaret, lady Margaret was sowing at the sea she's all dressed in black and a thought came in her head to roam in the woods to pull flowers to flower her hat, my boys to pull flowers to flower her hat so she hoisted up her petticoats a bit above the knee and so nimbly she ran over the ground and when she came to the merrygreen woods she pulled those branches down, my boys she pulled those branches down Suddenly she spied a fine young man he's standing by a tree he says how dare you pull those branches down? without the leave of me, my dear without the leave of me well she says this little wood it is my very own my father gave it to me i can pull these branches down without the leave of thee, young man oh without the leave of thee and he took a by the milk-white hand and by the grass-green sleeve he pulled her down at the foot of the bush he never once asked her leave, my boys oh he never once asked her leave and when it was down she twisted about to ask her true love's name but she nothing saw she nothing heard and all the woods grew dim and all the woods grew dim There's four and twenty ladies all in the land and they're all playing a chess except it was the lady Margaret and she's green as any glass, my boys oh she's green as any glass and these four-and-twenty ladies all in the land grow as red as any rose except the lady Margaret she's pale and wan, my boys oh pale and wan she goes up then spoke the little serving girl she lifted her hand and smiled she said i think my lady's loved too long and now she goes with child, my dears oh and now she goes with child up then spoke the second serving girl oh ever and alas says she that i think i know a herb in the merry green wood that'll twine thy baby from thee it'll rip off thy babe from thee So lady Margaret she got herself a comb she made haste to comb her hair and then she's away to the merry green woods as fast as she can tear, my boys as fast as she can tear and she hadn't pulled in the merry green woods a herb that barely won when by her stands the young Tamlin he says Margaret leave it alone oh Margaret leave it alone why do you pull that bitter little herb that herb that grows so grey for to destroy that fine young baby that we got in our play, my dear oh that we got in our play well come tell me now young Tamlin says she if an earthly man you be i tell you no lies, says young Tamlin i was christened as good as thee i was christened as good as thee but as i rode a-hunting on a bitter bitter night it was from my horse i fell and the queen of elvin she caught me into yonder green hill to dwell oh into yonder green hill to dwell but tonight is halloween lady the elvin caught will ride and if you would your true love win by the millbridge you must hide, my dears by the millbridge you must hide and first will run the black horse then will the brown and then will run the white you hold him fast, you fear him not for he's the father of your child, my love he's the father of your child they'll turn me on in your arms lady into many a beasts so wild but you hold them fast, you fear no ill it's the father of your child, my love it's the father of your child So lady Margaret, she gets herself a comb she made haste to comb her hair then she's away to the old millbrdige as fast as she could tear, my boys as fast as she could tear and about the dead hour of the night she heard the bridles ring oh my boys, she had her heart more than any earthly thing it did more than any earthly thing and first run the black horse then the brown and then raced by the white well she held it fast, she feared it not for it's the father of her child it's the father of her child the thunderoll across the sky the stars blazed bright as day the queen of elvin gave a thrilling cry Tamlin's away brave boys brave Tamlin's away the very first thing they turned him into is a lion that runs so wild but she held him fast, she feared him not he's the father of her child, my boys he's the father of her child and the very next thing they turned him into it was a loathsome snake he says hold me fast, fear me not for I'm one of god's own make, my love oh I'm one of god's own make and again they changed him all in her arms to a red-hot bar of iron but she held it fast, she feared it not it did to her no harm it did to her no harm and the very last thing they changed him into was like any naked man she flung her mantle over him she cried my love I've won I've won she cried my love I've won But the queen of elvin she called for a bush she's red as any blood i should have taken out your eyes, Tamlin and put in two eyes of wood and put in two eyes of wood
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
17.09.2010, 18:32
... Czesław Niemen, po rosyjsku, ale z tłumaczeniem !
http://www.youtube.com/watch?v=fYZ9Gqq6je0
kumpel TORA NAAGI - aktualnie w trakcie lotu nad kukułczym gniazdem w towarzystwie Yossariana !!!
18.09.2010, 14:46
18.09.2010, 23:05
Angus Prus napisał(a):http://www.poezja-polska.pl/fusion/reada...e_id=22873tak ogólnie to widać że przemyślane... a ten typ środka stylistycznego z "oko me widzi mól tłum przeżyć" (multum tak?:>) ma jakąś specjalną osobną nazwę z języka polskiego?
19.09.2010, 21:10
Jurij Andruchowycz z płyty jak wyżej , wielbiąc tabloidy:
http://www.youtube.com/watch?v=hKI6eBBd0-E
kumpel TORA NAAGI - aktualnie w trakcie lotu nad kukułczym gniazdem w towarzystwie Yossariana !!!
Kaligula - Z. Herbert
Czytając stare kroniki, poematy i żywoty Pan Cogito doświadcza czasem uczucia fizycznej obecności osób dawno zmarłych Mówi Kaligula: spośród wszystkich obywateli Rzymu kochałem tylko jednego Incitatusa - konia kiedy wszedł do senatu nieskazitelna toga jego sierści lśniła niepokalanie wśród obszytych purpurą tchórzliwych morderców Incitatus był pełen zalet nie przemawiał nigdy natura stoicka myślę że nocą w stajni czytał filozofów kochałem go tak bardzo że pewnego dnia postanowiłem go ukrzyżować ale sprzeciwiała się temu jego szlachetna anatomia obojętnie przyjął godność konsula władzę sprawował najlepiej to znaczy nie sprawował jej wcale nie udało się nakłonić go do trwałych związków miłosnych z drogi żoną moją Caesonią więc nie powstała niestety linia cesarzy - centaurów dlatego Rzym runął postanowiłem mianować go bogiem lecz dziewiątego dnia przed kalendami lutowymi Cherea Korneliusz Sabinus i inni głupcy przeszkodzili tym zbożnym zamiarom spokojnie przyjął wiadomość o mojej śmierci wyrzucono go z pałacu i skazano na wygnanie zniósł ten cios z godnością umarł bezpotomnie zaszlachtowany przez gruboskórnego rzeźnika z miejscowości Ancjum o pośmiertnych losach jego mięsa milczy Tacyt
22.09.2010, 22:51
Uwaga, natchnienie.
Kod: HM HM HM
30.09.2010, 11:33
Miał jeszcze coś do powiedzenia:
http://www.youtube.com/watch?v=5K1lEEXXysE I parafialne porno ustami Zespołu Reprezentacyjnego : http://www.youtube.com/watch?v=4bBWrQzpU8E :]
kumpel TORA NAAGI - aktualnie w trakcie lotu nad kukułczym gniazdem w towarzystwie Yossariana !!!
15.10.2010, 17:56
http://wiersze.bfcior.pl/julian-tuwim.ph...czna_piesn
Tuwim geniuszem absolutnym Polecam każdemu, piękna opowieść o młodości i miłości, nie dla sobaczej zgrai. A jaka podniecająca!
15.10.2010, 19:22
czostnek napisał(a):http://wiersze.bfcior.pl/julian-tuwim.ph...czna_piesn Jego najlepszy wiersz to "Lokomotywa". Zdecydowanie najwybitniejszy utwór poetycki XX w.
22.10.2010, 20:51
"cudeńka niewidy
SIM-SALA-BIM" zszokowany puk puk czy to Pan Bóg? z przykrością orzec muszę iż to ja twój głodny brzuszek ey! nie wiecie czasami kogo to wierszowidło jest? i jak byście je ocenili? i jak interpretowali?
14.11.2010, 06:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.11.2010, 15:46 przez Dreilinden.)
KP Tetmajer, dla mnie nigdy nie było poety, który tak pięknie pisał.
A oto coś wspaniałego, jego pióra: Tryptyk "Dzwony"(fragment) KP Tetmajer, dla mnie nigdy nie było poety, który tak pięknie pisał. A oto coś wspaniałego, jego pióra: Tryptyk "Dzwony"(fragment) Na Anioł Pański biją dzwony, niech będzie Maria pozdrowiona, niech będzie Chrystus pozdrowiony... Na Anioł Pański biją dzwony, w niebiosach kędyś głos ich kona... W wieczornym mroku, we mgle szarej, idzie przez łąki i moczary, po trzęsawiskach i rozłogach, po zapomnianych dawno drogach, zaduma polna, Osmętnica... Idzie po polach, smutek sieje, jako szron biały do księżyca... Na wód topiele i rozchwieje, na omroczone, śpiące gaje, cień, zasępienie od niej wieje, włóczą się za nią żal, tęsknica... Hen, na cmentarzu ciemnym staje, na grób dziewczyny młodej siada, w świat się od grobu patrzy blada... Na Anioł Pański biją dzwony, niech będzie Maria pozdrowiona, niech będzie Chrystus pozdrowiony... Na Anioł Pański biją dzwony, w niebiosach kędyś głos ich kona... Na wodę ciche cienie schodzą, tumany się po wydmach wodzą, a rzeka szemrze, płynie w mrokach, płynie i płynie coraz dalej... A coś w niej wzdycha, coś zawodzi, coś się w niej skarży, coś tak żali... Płynie i płynie, aż gdzieś ginie,. ]traci się w górach i w obłokach, i już nie wraca nigdy fala, co taka smutna stąd odchodzi, przepada kędyś w mórz głębinie i już nie wraca nigdy z dala... Na Anioł Pański biją dzwony, niech będzie Maria pozdrowiona, niech będzie Chrystus pozdrowiony... Na Anioł Pański biją dzwony, w niebiosach kędyś głos ich kona... Szare się dymy wolno wleką nad ciemne dachy, kryte słomą - wleką się, snują gdzieś daleko, zawisną chwilę nieruchomo i giną w pustym gdzieś przestworzu... Może za rzeczną płynąc falą polecą kędyś aż ku morzu... A mrok się rozpościera dalą i coraz szerzej idzie, szerzej, i coraz cięższy, gęstszy leży, zatopił lasy, zalał góry, pochłonął ziemię do rubieży, na niebie oparł się ponury... Na Anioł Pański biją dzwony, niech będzie Maria pozdrowiona, niech będzie Chrystus pozdrowiony... Na Anioł Pański biją dzwony, w niebiosach kędyś głos ich kona... Idzie samotna dusza polem, idzie ze swoim złem i bólem, po zbożnym łanie i po lesie, wszędy zło swoje, swój ból niesie i swoją dolę klnie tułacza, i swoje losy klnie straszliwe, z ogromną skargą i rozpaczą przez zasępioną idzie niwę... Idzie jak widmo potępione, gwiżdże koło niej wiatr i tańczy - w którą się kolwiek zwróci stronę, wszędzie gościniec jej wygnańczy - nigdzie tu miejsca nie ma dla niej, nie ma spoczynku ni przystani... Idzie przez pola umęczona, łamiąc nad głową swą ramiona... Na Anioł Pański biją dzwony, niech będzie Maria pozdrowiona, niech będzie Chrystus pozdrowiony... ___ Piękny kawał poezji, ale przydałyby się mniejsze litery. - von.grzanka |
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|