Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Poezja
#61
Haiku

Lew
posiada
pchły
Odpowiedz
#62
A
garnek
pokrywkę

Nie czaje tej idei, serio Szczęśliwy
Odpowiedz
#63
Ponoć w haiku chodziło też w dużej mierze o graficzny obraz zapisu wiersza. Tym samym wiersz był jednocześnie obrazem i liryką.
[SIZE=1][SIZE=2][SIZE=1][SIZE=2]Burdel na forum powstaje, gdy moderatorzy forum postanawiają sprzeciwić się części działań członków Ekipy Honor.

Czat / IRC: http://pokazywarka.pl/jpqkgu/ - prosta instrukcja dołączania.[/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE]
Odpowiedz
#64
Forge napisał(a):Ponoć w haiku chodziło też w dużej mierze o graficzny obraz zapisu wiersza. Tym samym wiersz był jednocześnie obrazem i liryką.

Tak. Co do samej treści to haiku "chwyta chwilę". Osobliwy klimat tej poezji w języku polskim oddać można jedynie szczątkowo.
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#65
Też o tym słyszałem. Pewnie wynika to z budowy języka japońskiego - inne wyrażanie czasu? Wie ktoś?
[SIZE=1][SIZE=2][SIZE=1][SIZE=2]Burdel na forum powstaje, gdy moderatorzy forum postanawiają sprzeciwić się części działań członków Ekipy Honor.

Czat / IRC: http://pokazywarka.pl/jpqkgu/ - prosta instrukcja dołączania.[/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE]
Odpowiedz
#66
Zdecydowanie najlepszy polski wiersz XX wieku.

Julian Tuwim-Lokomotywa



Stoi na stacji lokomotywa,
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa -
Tłusta oliwa.
Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
Buch - jak gorąco!
Uch - jak gorąco!
Puff - jak gorąco!
Uff - jak gorąco!
Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.
Wagony do niej podoczepiali
Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali,
I pełno ludzi w każdym wagonie,
A w jednym krowy, a w drugim konie,
A w trzecim siedzą same grubasy,
Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy.
A czwarty wagon pełen bananów,
A w piątym stoi sześć fortepianów,
W szóstym armata, o! jaka wielka!
Pod każdym kołem żelazna belka!
W siódmym dębowe stoły i szafy,
W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy,
W dziewiątym - same tuczone świnie,
W dziesiątym - kufry, paki i skrzynie,
A tych wagonów jest ze czterdzieści,
Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści.

Lecz choćby przyszło tysiąc atletów
I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
I każdy nie wiem jak się natężał,
To nie udźwigną - taki to ciężar!

Nagle - gwizd!
Nagle - świst!
Para - buch!
Koła - w ruch!

Najpierw
powoli
jak żółw
ociężale
Ruszyła
maszyna
po szynach
ospale.
Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
I kręci się, kręci się koło za kołem,
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi.

A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po torze, po torze, po torze, przez most,
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,
Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to,
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,
Nie ciężka maszyna zziajana, zdyszana,
Lecz raszka, igraszka, zabawka blaszana.

A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
A co to to, co to to, kto to tak pcha?
Że pędzi, że wali, że bucha, buch-buch?
To para gorąca wprawiła to w ruch,
To para, co z kotła rurami do tłoków,
A tłoki kołami ruszają z dwóch boków
I gnają, i pchają, i pociąg się toczy,
Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,,
I koła turkocą, i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!...
Odpowiedz
#67
Bolesław Leśmian - Świdryga i Midryga

To nie konie tak cwałują i uszami strzygą,
Jeno tańczą dwaj opoje - Świdryga z Midrygą.

A nie stęka tak stodoła pod cepów bijakiem,
Jak ta łąka, źgana stopą srożej, niż kułakiem!

Zaskoczyła ich na słońcu Południca blada
I Świdrydze i Midrydze i tańcowi rada.

Zaglądała im do oczu chciwie, jak do żłobu.
"Który w tańcu mię wyhula, bom jedna dla obu?" -

"Moja będzie - rzekł Swidryga - ta pierś i ta szyja!" -
A Midryga pięścią przeczy: "Moja lub niczyja!"

Ten ją porwał za dłoń jedną, a tamten za wtórą.
"Musisz obu nam nastarczyć, skąpico-dziewczuro!"

A ona im prosto w usta dyszy bez oddechu,
A ona im prosto w oczy śmieje się bez śmiechu.

I rozdwaja się po równu, rozszczepia się żwawo
Na dwie dziewki, na siostrzane - na lewą i prawą.

"Dosyć ciała dwoistego mamy tu na łące!
Tańczże z nami południami, dopóki jarzące!

Jedna dziewka rąk ma czworo i cztery ma łydy !
Niech upoją nas do reszty twe słodkie bezwstydy!"

Nasrożyli się do tańca, jak gdyby do boju -
Przysporzyli kwiatom zgiełku, łące - niepokoju.

Więc Świdryga pląsał z prawą, więc Midryga - z lewą,
Ten obcasem kurz zamiatał, a tamten - cholewą.

Na odsiebkę, na odkrętkę i znów na odwrotkę -
Podeptali macierzankę, błyszczkę i tymotkę!

Jeden wrzeszczał: "Konaj żywcem!", a drugi:
"Wciornaści!" Tańcowali aż do zdechu i aż do upaści !

Aż poczuli, że dziewczyna życie w tańcu traci,
I umarła jednocześnie we dwojej postaci.

"Pochowajmy owo ciało nie bardzo samotne,
Bo podwójne w tańcowaniu. a w śmierci dwukrotne.

Pochowajmy na cmentarzu, gdzie za drzewem - drzewo.
Zmówmy pacierz obopólny - za prawą i lewą."

W dwóch ją trumnach ułożyli, ale w jednym grobie -
A już huczy echo ziemne - tańczą trumny obie!

Tańczą, ciałem nakarmione, syte i hulaszcze,
Ukazując co raz w tańcu nie domkniętą paszczę.

Tańczą, skaczą i wirują, klepką dzwonią w klepkę,
Na odkrętkę, na odwrotkę i znów na odsiebkę!

Aż się kręci razem z nimi śmierć w skocznych lamentach,
Aż się wzdryga wnętrznościami przerażony cmentarz!

Aż się w sobie zatraciło błędne tańca koło,
Aż się stało popod ziemią huczno i wesoło!

Aż zmąciły się rozumy Świdrydze-Midrydze,
Jakby wicher je rozhulał na wiatraka śmidze!

I rozwiała się w ich głowach ta wiedza pomglona,
Gdzie jest prawa strona świata, a gdzie lewa strona?

W jakiej trumnie lewa dziewka. w jakiej prawa leży?
I która z nich i do kogo po śmierci należy?

Tak im w oczach opętanych świat się cały miga,
Że nie wiedzą, kto Świdryga, a kto z nich Midryga?

Jeno ujrzą otchłań śmierci czarną od ogromu:
"A bądźcie tu. ludzie dobrzy, jak u siebie w domu!

Jedna trumna dla jednego, dla drugiego - druga,
W jednej wieczność prawym okiem, w drugiej lewym mruga !"

Obłąkani nad przepaścią poklękali wzajem
I na klęczkach zatańczyli tuż, tuż nad jej skrajem.

Tańcowali na czworakach, tańcowali płazem,
Tak i nie tak - i na opak - razem i nie razem!

Aż wwichrzeni w mrok dwóch trumien, jak dwa błędne wióry,
Powpadali w otchłań śmierci nogami do góry!
Odpowiedz
#68
Palmer Eldritch napisał(a):Haiku

Lew
posiada
pchły
Hm. Interpretacja tego utworu nie jest prostą sprawą. Jednak pewne skojarzenia nasuwają się same.
Oto lew, a raczej Lew. Król Lew, niezwykle groźny drapieżnik, w wielu kulturach kojarzony ze wzbudzającym paniczny ludzki lęk władcą świata zwierząt. Jeden ze Lwów nawet świeci na Niebie...
Ów lew (a raczej Lew) coś posiada, co oznajmia czytelnikowi wers drugi. Nic dziwnego - jak Król to i coś posiada, pewnie niemało.
Tylko co dokładnie?
Dokładnie to pchły, pierdolone pasożyty, które wypijają jego krew i przysparzają go o wściekłe swędzenie całego ciała, psując mu tym monarsze wylegiwanie się w słońcu po obfitym posiłku. I zamiast być szczęśliwym, to się wkurwia na cały świat... i drapie się, drapie, drapie i iska zębami.

O to mi chodziło, mniej więcej. Duży uśmiech
Odpowiedz
#69
Na Szlakach Ikara - Jan Huskowski

Gdy północ wydzwoni czas swój na zegarze,
Porywam się często bezsenny z posłania
I, tłumiąc rozpaczliwie paroksyzmy łkania,
Błądzę oszalały po myśli obszarze...

I nowe odkrywam niepoznane światy,
Pustynie i lądy, wyspy i oazy.
W ów kraj wyobraźni ileż, ileż razy
Zrywała się myśl ma zza więziennej kraty!

Lecz zawsze daremne były jej poloty,
Dziś za to szczęśliwie wszystko przezwycięża
Mocą niezgaszonej, płomiennej tęsknoty...

Przeklinam wiek dziecka, wielbię dzielność męża
Który struny ducha, jak cięciw napręża
I w dal nieprzejrzaną ciska tęsknot groty!...

---------------------

Annabel Lee - Edgar Allan Poe

Wiele, o wiele już temu lat,
Nad brzegiem, gdzie ocean grzmi,
Żyła dziewczyna jak wonny kwiat,
Imię jej było Annabel Lee.
Jam w tym dziewczęciu miał cały świat,
A sam znów światem byłem jej.

Oboje dziećmi byliśmy tam
Nad brzegiem, gdzie ocean grzmi;
Lecz jak my się kochali, snadź nie kocha Bóg sam,
Ja i moja Annabel Lee.
Taką miłością, że z niebieskich bram
Seraf zazdrościł mnie i jej.

I to był powód, że, ach! dawno już,
Nad brzegiem, gdzie ocean grzmi
Wiatr zawiał z chmury i pęd wściekły burz
Uniósł piękną Annabel Lee,
Że jej niebieski krewny, anioł-stróż,
Przyszedł i zabrał ją mi,
Aby ją zamknąć w grób na wieki już -
Nad brzegiem, gdzie ocean grzmi.

Anioł, co w pół tak szczęśliwe wiódł dnie,
Zazdrościł szczęścia mnie i jej -
Tak! to był powód (jak każdy to wie)
Nad brzegiem, gdzie ocean grzmi
Że wiatr przeleciał w ciemnej nocy mgle,
Porywając, zabijając moją Annabel Lee.

Lecz uczuć naszych nie przemogło nic,
I wielu starszych ode mnie i jej,
Wielu mądrzejszych - kochało snadź mniej;
Ani niebieskie duchy jasnych lic,
Ani szatan pod morzem, co grzmi,
Nie oddalą śmierci falą mej duszy od jej -
Mojej pięknej Annabel Lee.

Księżyc błyśnie zza mgły - wnet oblegną mnie sny
O mojej pięknej Annabel Lee;
Gwiazd rozświecą się skry - z nich mi jasny wzrok lśni
Mojej pięknej Annabel Lee.
Co noc czuwam tak tam, przy jej boku wciąż trwam -
Mej błogiej, mej drogiej, którą jedną tu znam -
Na brzegu, gdzie ocean grzmi,
Na jej grobie nad morzem, co grzmi.

--------------------------------------

A tutaj tekst grupy Current 93 - Tamlin.

Lady Margaret, lady Margaret
was sowing at the sea
she's all dressed in black
and a thought came in her head to roam in the woods
to pull flowers to flower her hat, my boys
to pull flowers to flower her hat
so she hoisted up her petticoats a bit above the knee
and so nimbly she ran over the ground
and when she came to the merrygreen woods
she pulled those branches down, my boys
she pulled those branches down

Suddenly she spied a fine young man
he's standing by a tree
he says how dare you pull those branches down?
without the leave of me, my dear
without the leave of me
well she says this little wood it is my very own
my father gave it to me
i can pull these branches down without the leave of thee, young man
oh without the leave of thee
and he took a by the milk-white hand
and by the grass-green sleeve
he pulled her down at the foot of the bush
he never once asked her leave, my boys
oh he never once asked her leave
and when it was down she twisted about
to ask her true love's name
but she nothing saw
she nothing heard
and all the woods grew dim
and all the woods grew dim

There's four and twenty ladies all in the land
and they're all playing a chess
except it was the lady Margaret
and she's green as any glass, my boys
oh she's green as any glass
and these four-and-twenty ladies all in the land
grow as red as any rose
except the lady Margaret she's pale and wan, my boys
oh pale and wan she goes
up then spoke the little serving girl
she lifted her hand and smiled
she said i think my lady's loved too long
and now she goes with child, my dears
oh and now she goes with child
up then spoke the second serving girl
oh ever and alas says she
that i think i know a herb in the merry green wood
that'll twine thy baby from thee
it'll rip off thy babe from thee
So lady Margaret she got herself a comb
she made haste to comb her hair
and then she's away to the merry green woods
as fast as she can tear, my boys
as fast as she can tear
and she hadn't pulled in the merry green woods
a herb that barely won
when by her stands the young Tamlin
he says Margaret leave it alone
oh Margaret leave it alone
why do you pull that bitter little herb
that herb that grows so grey
for to destroy that fine young baby that we got in our play, my dear
oh that we got in our play
well come tell me now young Tamlin says she
if an earthly man you be
i tell you no lies, says young Tamlin
i was christened as good as thee
i was christened as good as thee
but as i rode a-hunting on a bitter bitter night
it was from my horse i fell
and the queen of elvin she caught me
into yonder green hill to dwell
oh into yonder green hill to dwell
but tonight is halloween lady
the elvin caught will ride
and if you would your true love win
by the millbridge you must hide, my dears
by the millbridge you must hide
and first will run the black horse
then will the brown
and then will run the white
you hold him fast, you fear him not
for he's the father of your child, my love
he's the father of your child
they'll turn me on in your arms lady into many a beasts so wild
but you hold them fast, you fear no ill
it's the father of your child, my love
it's the father of your child

So lady Margaret, she gets herself a comb
she made haste to comb her hair
then she's away to the old millbrdige
as fast as she could tear, my boys
as fast as she could tear
and about the dead hour of the night she heard the bridles ring
oh my boys, she had her heart more than any earthly thing it did
more than any earthly thing
and first run the black horse
then the brown
and then raced by the white
well she held it fast, she feared it not
for it's the father of her child
it's the father of her child
the thunderoll across the sky
the stars blazed bright as day
the queen of elvin gave a thrilling cry
Tamlin's away brave boys
brave Tamlin's away
the very first thing they turned him into
is a lion that runs so wild
but she held him fast, she feared him not
he's the father of her child, my boys
he's the father of her child
and the very next thing they turned him into
it was a loathsome snake
he says hold me fast, fear me not
for I'm one of god's own make, my love
oh I'm one of god's own make
and again they changed him all in her arms
to a red-hot bar of iron
but she held it fast, she feared it not
it did to her no harm
it did to her no harm
and the very last thing they changed him into
was like any naked man
she flung her mantle over him
she cried my love I've won I've won
she cried my love I've won

But the queen of elvin she called for a bush
she's red as any blood
i should have taken out your eyes, Tamlin
and put in two eyes of wood
and put in two eyes of wood
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#70
... Czesław Niemen, po rosyjsku, ale z tłumaczeniem !
http://www.youtube.com/watch?v=fYZ9Gqq6je0
kumpel TORA NAAGI - aktualnie w trakcie lotu nad kukułczym gniazdem w towarzystwie Yossariana !!!
Odpowiedz
#71
http://www.poezja-polska.pl/fusion/reada...e_id=22873

Tu mój nowy wiersz , do oceny .
Odpowiedz
#72
Angus Prus napisał(a):http://www.poezja-polska.pl/fusion/reada...e_id=22873
tak ogólnie to widać że przemyślane...
a ten typ środka stylistycznego z "oko me widzi mól tłum przeżyć" (multum tak?:>) ma jakąś specjalną osobną nazwę z języka polskiego?
Odpowiedz
#73
Jurij Andruchowycz z płyty jak wyżej , wielbiąc tabloidy:
http://www.youtube.com/watch?v=hKI6eBBd0-E
kumpel TORA NAAGI - aktualnie w trakcie lotu nad kukułczym gniazdem w towarzystwie Yossariana !!!
Odpowiedz
#74
Kaligula - Z. Herbert

Czytając stare kroniki, poematy i żywoty Pan Cogito doświadcza czasem
uczucia fizycznej obecności osób dawno zmarłych

Mówi Kaligula:

spośród wszystkich obywateli Rzymu
kochałem tylko jednego
Incitatusa - konia

kiedy wszedł do senatu
nieskazitelna toga jego sierści
lśniła niepokalanie wśród obszytych purpurą tchórzliwych morderców

Incitatus był pełen zalet
nie przemawiał nigdy
natura stoicka
myślę że nocą w stajni czytał filozofów

kochałem go tak bardzo że pewnego dnia postanowiłem go ukrzyżować
ale sprzeciwiała się temu jego szlachetna anatomia

obojętnie przyjął godność konsula
władzę sprawował najlepiej
to znaczy nie sprawował jej wcale

nie udało się nakłonić go do trwałych związków miłosnych
z drogi żoną moją Caesonią
więc nie powstała niestety linia cesarzy - centaurów

dlatego Rzym runął

postanowiłem mianować go bogiem
lecz dziewiątego dnia przed kalendami lutowymi
Cherea Korneliusz Sabinus i inni głupcy przeszkodzili tym zbożnym zamiarom

spokojnie przyjął wiadomość o mojej śmierci

wyrzucono go z pałacu i skazano na wygnanie

zniósł ten cios z godnością

umarł bezpotomnie
zaszlachtowany przez gruboskórnego rzeźnika z miejscowości Ancjum

o pośmiertnych losach jego mięsa
milczy Tacyt
Odpowiedz
#75
Uwaga, natchnienie.

Kod:
HM HM HM
         HM HM HM
         HM HM HM
         HM HM HM
HM HM HM HM HM HM HM HM HM
HM HM HM HM HM HM HM HM HM
         HM HM HM
         HM HM HM
         HM HM HM
         HM HM HM
         HM HM HM
         HM HM HM
         HM HM HM
         HM HM HM
         HM HM HM
         HM HM HM
         HM HM HM
         HM HM HM
         HM HM HM
         HM HM HM
         HM HM HM
         HM HM HM


Duży uśmiech
Odpowiedz
#76
Miał jeszcze coś do powiedzenia:

http://www.youtube.com/watch?v=5K1lEEXXysE

I parafialne porno ustami Zespołu Reprezentacyjnego :
http://www.youtube.com/watch?v=4bBWrQzpU8E

:]
kumpel TORA NAAGI - aktualnie w trakcie lotu nad kukułczym gniazdem w towarzystwie Yossariana !!!
Odpowiedz
#77
http://wiersze.bfcior.pl/julian-tuwim.ph...czna_piesn
Tuwim geniuszem absolutnym Uśmiech Polecam każdemu, piękna opowieść o młodości i miłości, nie dla sobaczej zgrai. A jaka podniecająca!
Odpowiedz
#78
czostnek napisał(a):http://wiersze.bfcior.pl/julian-tuwim.ph...czna_piesn
Tuwim geniuszem absolutnym Uśmiech Polecam każdemu, piękna opowieść o młodości i miłości, nie dla sobaczej zgrai. A jaka podniecająca!

Jego najlepszy wiersz to "Lokomotywa". Zdecydowanie najwybitniejszy utwór poetycki XX w.
Odpowiedz
#79
"cudeńka niewidy
SIM-SALA-BIM"

zszokowany

puk
puk
czy to Pan Bóg?

z przykrością
orzec muszę
iż to ja
twój
głodny brzuszek


ey!
nie wiecie czasami kogo to wierszowidło jest?
i jak byście je ocenili?
i jak interpretowali?
Odpowiedz
#80
KP Tetmajer, dla mnie nigdy nie było poety, który tak pięknie pisał.
A oto coś wspaniałego, jego pióra:

Tryptyk "Dzwony"(fragment)

KP Tetmajer, dla mnie nigdy nie było poety, który tak pięknie pisał.
A oto coś wspaniałego, jego pióra:
Tryptyk "Dzwony"(fragment)
Na Anioł Pański biją dzwony,
niech będzie Maria pozdrowiona,
niech będzie Chrystus pozdrowiony...
Na Anioł Pański biją dzwony,
w niebiosach kędyś głos ich kona...

W wieczornym mroku, we mgle szarej,
idzie przez łąki i moczary,
po trzęsawiskach i rozłogach,
po zapomnianych dawno drogach,
zaduma polna, Osmętnica...
Idzie po polach, smutek sieje,
jako szron biały do księżyca...
Na wód topiele i rozchwieje,
na omroczone, śpiące gaje,
cień, zasępienie od niej wieje,
włóczą się za nią żal, tęsknica...
Hen, na cmentarzu ciemnym staje,
na grób dziewczyny młodej siada,
w świat się od grobu patrzy blada...

Na Anioł Pański biją dzwony,
niech będzie Maria pozdrowiona,
niech będzie Chrystus pozdrowiony...
Na Anioł Pański biją dzwony,
w niebiosach kędyś głos ich kona...

Na wodę ciche cienie schodzą,
tumany się po wydmach wodzą,
a rzeka szemrze, płynie w mrokach,
płynie i płynie coraz dalej...
A coś w niej wzdycha, coś zawodzi,
coś się w niej skarży, coś tak żali...
Płynie i płynie, aż gdzieś ginie,.
]traci się w górach i w obłokach,
i już nie wraca nigdy fala,
co taka smutna stąd odchodzi,
przepada kędyś w mórz głębinie
i już nie wraca nigdy z dala...

Na Anioł Pański biją dzwony,
niech będzie Maria pozdrowiona,
niech będzie Chrystus pozdrowiony...
Na Anioł Pański biją dzwony,
w niebiosach kędyś głos ich kona...

Szare się dymy wolno wleką
nad ciemne dachy, kryte słomą -
wleką się, snują gdzieś daleko,
zawisną chwilę nieruchomo
i giną w pustym gdzieś przestworzu...
Może za rzeczną płynąc falą
polecą kędyś aż ku morzu...
A mrok się rozpościera dalą
i coraz szerzej idzie, szerzej,
i coraz cięższy, gęstszy leży,
zatopił lasy, zalał góry,
pochłonął ziemię do rubieży,
na niebie oparł się ponury...

Na Anioł Pański biją dzwony,
niech będzie Maria pozdrowiona,
niech będzie Chrystus pozdrowiony...
Na Anioł Pański biją dzwony,
w niebiosach kędyś głos ich kona...

Idzie samotna dusza polem,
idzie ze swoim złem i bólem,
po zbożnym łanie i po lesie,
wszędy zło swoje, swój ból niesie
i swoją dolę klnie tułacza,
i swoje losy klnie straszliwe,
z ogromną skargą i rozpaczą
przez zasępioną idzie niwę...
Idzie jak widmo potępione,
gwiżdże koło niej wiatr i tańczy -
w którą się kolwiek zwróci stronę,
wszędzie gościniec jej wygnańczy -
nigdzie tu miejsca nie ma dla niej,
nie ma spoczynku ni przystani...
Idzie przez pola umęczona,
łamiąc nad głową swą ramiona...

Na Anioł Pański biją dzwony,
niech będzie Maria pozdrowiona,
niech będzie Chrystus pozdrowiony...

___
Piękny kawał poezji, ale przydałyby się mniejsze litery. - von.grzanka
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości