Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Poezja
O jakże zacny temat został odkopany! Wyskakuje ktoś na bitwę na liryczne gołe klaty?

Dytyrambami rzucam na lewo i prawo
robię to bez wysiłku, robię to klawo

Potokiem słów strzelam niczym z uzi!
temu kto ze mną przegra
Nonkonformista da do buzi!


8)
Odpowiedz
lumberjack napisał(a):O jakże zacny temat został odkopany! Wyskakuje ktoś na bitwę na liryczne gołe klaty?

Dytyrambami rzucam na lewo i prawo
robię to bez wysiłku, robię to klawo

Potokiem słów strzelam niczym z uzi!
temu kto ze mną przegra
Nonkonformista da do buzi!


8)
Rytm trochę jest zachwiany w twojej pisaninie.
Gdy go zmienisz to moja konfudacja minie.

Cóż mogę dać do buzi walczącym ze snami?
Może tylko banana, może tylko drani
przekonać, że to warto jest się mierzyć wspólnie
Słowami bijać po łbach nieczułych na sztukę?

Jak Apollo z Marsjaszem - czas wypełnić lukę
I zamiast na bejzbole iść w słowne potyczki.
Który będzie Marsjaszem, a który Apollem?
Który będzie chochlikiem, który będzie trollem?

Niech bogowie rozstrzygną, zdaj się na ich wolę.
Ja czarkę winą sięgnę stojącą na stole
I czekał będę na ripostę lumberjacka,
Sprawdzając stan gotowości mojego fifraka.*

* fifrak to po dolnokielecku pendrive.

"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
Nie wiem co to konfudacja, ale niechaj ci już minie
i tak nie od niej, lecz od mej poezji zginiesz!

Nie wiem o co w drugiej zwrotce kaman
pierdu pierdu sratu tatu
piszesz jak objarany szaman
może wróć żeż do tematu

Moje rymy to tłuste kotlety
Twoje to tylko sucha kasza
wchuj daleko ci do poety
Więc pocałuj mnie w Marsjasza

Bogowie to se palcem w dupie grzebać mogą
Chochlik czy troll - nie ma to znaczenia
chyba oblał Cię pot wymieszany z trwogą
i pijesz wina kieliszek dla uspokojenia

Jużże w spokoju fifraka zostaw swego
i skup się na walce na słowa
lub weź się za klocki lego
bo to lepsze niż poezji twej mowa
Odpowiedz
lumberjack napisał(a):Nie wiem co to konfudacja, ale niechaj ci już minie
i tak nie od niej, lecz od mej poezji zginiesz!

Nie wiem o co w drugiej zwrotce kaman
pierdu pierdu sratu tatu
piszesz jak objarany szaman
może wróć żeż do tematu

Moje rymy to tłuste kotlety
Twoje to tylko sucha kasza
wchuj daleko ci do poety
Więc pocałuj mnie w Marsjasza

Bogowie to se palcem w dupie grzebać mogą
Chochlik czy troll - nie ma to znaczenia
chyba oblał Cię pot wymieszany z trwogą
i pijesz wina kieliszek dla uspokojenia

Jużże w spokoju fifraka zostaw swego
i skup się na walce na słowa
lub weź się za klocki lego
bo to lepsze niż poezji twej mowa

Z rytmem twym już lepiej
nie ma takich stękań.
Ale ciągle za dużo jeszcze innych kwękań
Śmiania się z bogów i drwienia z Marsjasza.

Wino pijam, bo lubię - to jest nektar bogów
Bez niego nie zbliżam się do innych progów.
I w nim jest prawda jak rzekli Rzymianie
Przeszkadza ci jego w ręku trzymanie?

A sam co pijasz? Zwykłą wodę plebejusza?
Nie obrażaj się o to. Pytam, bo mnie to rusza.
Tzn. obchodzi, ale rymu by nie było.
I nie szamani moja dusza, bo ona się wzrusza
lotem motyla, blaskiem błyskawicy,
zieloną trawą i płaczem dziewicy.

A co ty lubisz robić w wolnym czasie
poza potyczką ze mną, drogi figolasie?
Czytasz łacińskie wiersze Katullusa?
Oglądasz telewizję?
Radia słuchasz?
Opisz mi tutaj, czym się wzruszasz.
Co cię dotyka, co boli, co cieszy?
A ja tymczasem wezmę trzosik kleszy
i kupię sobie żelazną dwururkę.
Bo mam ochotę upolować kurkę.

Zapomniałem, że ja zwierząt nie zabijam
tych dużych, bo te małe gdy ręką wywijam
padają trupem na mych nogach owłosionych
Ale to będzie temat następnego wiersza
Na razie żegnam. I tak będę pierwsza.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
Ja już tutaj swoje wiersze umieszczałam dzisiaj cos co do dawna mi na wątrobie leży;-)

[SIZE=2]Barwy ze słońca są. A ono nie ma

Żadnej osobnej barwy, bo ma wszystkie.

I cała ziemia jest niby poemat,

A słońce nad nią przedstawia artystę.

Kto chce malować świat w barwnej postaci,

Niechaj nie patrzy nigdy prosto w słońce.

Bo pamięć rzeczy, które widział, straci,

Łzy tylko w oczach zostaną piekące.

Niechaj przyklęknie, twarz ku trawie schyli

I patrzy w promień od ziemi odbity.

Tam znajdzie wszystko, cośmy porzucili:

Gwiazdy i róże, i zmierzchy i świty.

[/SIZE]

Odpowiedz
Bachus napisał(a):Tłumaczenie prawie dosłowne dla "patriotycznie-wyłącznie-polskojęzycznych" forumowiczów :*

Zobaczyć świat w ziarnku piasku
i niebo w dzikim kwiecie,
Zamknąć nieskończoność w dłoni
i wieczność w godzinie
.


Wiersz (a raczej jego ostatnia strofa) Williama Blake'a w tłumaczeniu Zygmunta Kubiaka brzmi tak:
Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
W godzinie – nieskończoność czasu.
... Osobiście wolę Broniewskiego, Mickiewicza, niektóre wiersze Norwida i prawie wszystkie Kaczmarskiego... (Jak również wiersze Wysockiego, które Jacek przetłumaczył - szczególnie "Koń wyścigowy", z którym się utożsamiam..)

Odpowiedz
Nigdy za mało śmiania się z bogów
i z poważnego Marsjasza szydzenia
to pierwszy nakaz mego dekalogu
od drwin niech się trzęsie ziemia

Nie pij wina - oto drugi nakaz dekalogu
ono nie jest dla ciebie
przecież jest to nektar bogów
a ty chyba nie byłeś w niebie

Browar Leżajsk sobie pijam
z Biedronki, za dwa złote
wtedy milej czas mi mija
gdym pracując zlany potem

W wolnym czasie Nietzschego czytuję
dobry było to ziom zaiste
rad jestem, że go pojmuję
bo dzieła ma zajebiste

A wzruszam się silnie
gdy ktoś mi daje browara
piję go wtedy pilnie
i już go nie ma zaraz

Zbyt łagodny wiersz mi wyszedł
Następny będzie wrogi i srogi
już teraz będę nawet nieuprzejmy
umyj se te kurna śmierdzinogi

Czuć je niestety nawet przez internet, aż tutaj
tak jakbyś przez tydzień nie zdejmował buta
Odpowiedz
lumberjack napisał(a):Nigdy za mało śmiania się z bogów
i z poważnego Marsjasza szydzenia
to pierwszy nakaz mego dekalogu
od drwin niech się trzęsie ziemia

Nie pij wina - oto drugi nakaz dekalogu
ono nie jest dla ciebie
przecież jest to nektar bogów
a ty chyba nie byłeś w niebie

Browar Leżajsk sobie pijam
z Biedronki, za dwa złote
wtedy milej czas mi mija
gdym pracując zlany potem

W wolnym czasie Nietzschego czytuję
dobry było to ziom zaiste
rad jestem, że go pojmuję
bo dzieła ma zajebiste

A wzruszam się silnie
gdy ktoś mi daje browara
piję go wtedy pilnie
i już go nie ma zaraz

Zbyt łagodny wiersz mi wyszedł
Następny będzie wrogi i srogi
już teraz będę nawet nieuprzejmy
umyj se te kurna śmierdzinogi

Czuć je niestety nawet przez internet, aż tutaj
tak jakbyś przez tydzień nie zdejmował buta
Końcówka jest boska. :lol2:
Jutro postaram się coś skrobnąć. Spodobało się mi!
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
Najsampierwiej postaraj się umyć nogi Uśmiech
Odpowiedz
Obaj dość kiepsko tu rymujecie
odpustowe rymy stosujecie
tak jak ja w strofce powyżej
prawdziwe rymy będą zaś niżej.

Wierzę, że sami dobrze to wiecie
nie są wszelako z was tępi kmiecie
że rym nie może być gramatyczny
powinien być jak szybciutki wytrych
który otwiera człeka na przekaz
zanim mu zadrga tikiem powieka
tak by odbiorca się nie spodziewał
co za sekundę usłyszy z nieba.
Odpowiedz
Palmer Eldritch napisał(a):Obaj dość kiepsko tu rymujecie
odpustowe rymy stosujecie
tak jak ja w strofce powyżej
prawdziwe rymy będą zaś niżej.

Wierzę, że sami dobrze to wiecie
nie są wszelako z was tępi kmiecie
że rym nie może być gramatyczny
powinien być jak szybciutki wytrych
który otwiera człeka na przekaz
zanim mu zadrga tikiem powieka
tak by odbiorca się nie spodziewał
co za sekundę usłyszy z nieba.

Nie bądź takim krytykantemUśmiech
Odpowiedz
Palmer Eldritch napisał(a):Obaj dość kiepsko tu rymujecie
odpustowe rymy stosujecie
tak jak ja w strofce powyżej
prawdziwe rymy będą zaś niżej.

Wierzę, że sami dobrze to wiecie
nie są wszelako z was tępi kmiecie
że rym nie może być gramatyczny
powinien być jak szybciutki wytrych
który otwiera człeka na przekaz
zanim mu zadrga tikiem powieka
tak by odbiorca się nie spodziewał
co za sekundę usłyszy z nieba.

A ja właśnie że jestem tępym kmieciem
myślże co chcesz o mych rymach
i tak będę pierwszy na mecie
a moje wiersze w ważnych magazynach

Typu Pani Domu, Bravo Girl czy Filipinka
Będzie je znała każda piękna
Polka, murzynka i Chinka czikuczukulinka

w mej poezji będą się zaczytywały
w każdym kurwa pięknym znaczku, w literce po literce
moje wersy będą ich umysły penetrowały
aż usłyszę urocze westchnięcia w podzięce

Widzę Palmerze, żeś się do walki wtrącił
stańże więc w szranki, bo inaczej
Nonkonf Ci do buzi coś zachachmąci
udźwigniesz to psychicznie czy raczej
poddasz się walkowerem
jessteś lirycznym siłaczem
czy wierszokletą pozerem

A Ty Nonkonformisto zapomniałeś o walce na wiersze
to bardzo kurwa nieładnie - to po pierwsze
Po drugie - dalej nie umyłeś nóg
ich fetor aż w oczy boleśnie kłuje
może chociaż przekrocz basenu próg
niech chlor te syry zdezynfekuje
Odpowiedz
"Sen o potędze"

Jaki ogrom, majestat i piękno.
Cóż za przepych, bogactwo i klasa.
Ktoś z zachwytu cichutko aż jęknął.
Komplementów nie szczędzi mi prasa.

Wyruszyłem, żegnając Southampton,
Rykiem syren przeciąłem powietrze.
Tłum mieszkańców tu przyszedł, bo warto
Cud zobaczyć nieznany mu jeszcze.

Zgiełk i tumult, okrzyki uznania,
Z chusteczkami wzniesione ramiona.
Ktoś wykrzyknął wśród pożegnania:
I sam Pan Bóg go nie pokona.

Jestem silny, przepiękny i wielki,
Oceanu bezmiar beztrosko
Szarpię, kroję i drę na kropelki,
Sycąc nimi swoją półboskość.

Jakiż byłeś w nędzy, ubogi
Oceanie, gdy mnie tu nie było.
Chcę zdobywać wszystkie twe drogi,
Budzić podziw prędkością i siłą.

Co tam burze, ulewy i sztormy,
Co tam głębie, ryczące bałwany.
Może trochę jestem nieskromny,
Za to jestem niepokonany.

Co za ból nagle szarpie mi nerwy?
Góra z lodu mi spokój wykrada.
Nie pomogły spóźnione manewry.
Nagle wielkość, to moja wada.

Liżą środek mój mokre jęzory.
Niemożliwe, czy wszystko skończone?
To nieprawda, nie jestem zgubiony!
Nie do wiary, ja tonę, ja tonę!

Zawył jeszcze, gdy pękło mu ciało,
Gdy łykała go otchłań wraz z snami,
A nad nimi na wodzie zostało
Kilka szalup z napisem Titanic.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
Spodobał mi się ten wiersz Wołkowieckiego. Niestety nie mogę w internecie znaleźć innych jego wierszy ani nawet bloga... Czy ktoś może wie gdzie szukać, może jakiś przydatny link..?
Odpowiedz
Czy ktoś wie, widział, słyszał o przekładach poezji Leo Ferre'a (Ferrrego?) na polski?
Odpowiedz
Ktoś się dowiedział, że wiersze w polskim przekładzie (6 sztuk) pojawiły się w Literaturze na Świecie 1993/10 Uśmiech
Odpowiedz
Dziękuję pięknie. Trzeba będzie poszukać Oczko
Odpowiedz
Lamentacje Goodboya

"Gdzie wy jasne dni moje, pacholęce czasy?
Gdym jako gnój smarkaty gacie w zębach nosił?
Gdy o pl.ateiście nikt słowa nie prawił
Ba, o gejowo.pl żaden głosu nie wznosił
A tymczasem - stagnacja
Drzemka poobiednia
Miotam się po forumie jako szczupak śnięty
By heterykom szmatławym znów przyciąć werbalnie
A za drzwiami Kiryllo leży rozciągnięty"
"Marian zataczając się wracał jak zwykle znajomym chodnikiem do domu. Przez zamglone od całonocnej popijawy oczy widział mieszkańców Skórca bezskutecznie uganiających się choćby za kromką jakiegokolwiek pieczywa. Na razie było jednak cicho."

Jan Oborniak "Bankiet w piekarni" (zbiór opowiadań pt: "Krzyk ciszy", wyd. Opoka, Warszawa 1986)
Odpowiedz
Padłem. :lol2:
Sebastian Flak
Odpowiedz
Bardzo lubię czytać dobrą poezję, również zdarza mi się pisać, dwa lata temu nawet wydałam swój tomik w niewielkim nakładzie.
Z poetów, którzy nie byli jeszcze tu wymieniani bardzo poleciłabym na przykład Świetlickiego:


Listopad

Listopad, niemal koniec świata, kilka minut przed zmierzchem.
Schroniłem się w kawiarni, siadłem tyłem do światła.
Wolne? Zajęte - odpowiadam, rzucam kurtkę na to drugie krzesło.

Och, gotów jestem już wyjść z tego miasta, ręce wytrzeć o
liście, cały ten kurz, tłuszcz miasta
wytrzeć o liście, wyjdź ze mną, zobaczysz.

Znudzimy się i pozabijamy po tygodniu, ale pomyśl o tych
łunach, które pozostawimy za sobą, o tych wszystkich miejscach
i kobietach, mężczyznach; pomyśl - z jaką ulgą

będziemy krzyczeć w hotelowym pokoju, na najwyższym piętrze,
a nasze krzyki dotrą na pewno aż na
portiernię. Wolne? Już, już za chwilę będzie wolne - odpowiadam.



Świerszcze


Powiedziałem: znam takie miejsce,
gdzie przychodzą umierać koty.
Zapytałem: chcesz je zobaczyć?
Odpowiedziała: nie chcę.
Powiedziałem: jest czyste i ważne.
Powiedziałem: jest jasne i pierwsze.
Zapytałem: chcesz je zobaczyć?
Odpowiedziała: nie chcę.
Powiedziała to w taki sposób,
że musiałem odwrócić się od niej.
Od tamtej pory
powoli
zbliżam się do wyjścia.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości