Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Poezja
Cytat:O, daremne! o, zwodnicze!
Życie, na co mi cię dano
I zrządzeniem tajemniczem
Na stracenie cię skazano?

Kto złowrogim słowem swoim
Z nieistnienia w byt mnie wtrącił,
Namiętności w duszę wpoił
I zwątpieniem umysł zmącił?

Nie mam celu, nie chcę świata,
Serce puste, umysł płonny
I udręką mnie przygniata
Rozgwar życia monotonny.

Puszkin
Odpowiedz
lumberjack napisał(a):A jaki był jej tytuł?

nie pamiętam Smutny
znalazłem kiedyś fragment w sieci, to była strona tłumacza tej powieści, ale krude no nie pamiętam nawet jak tam trafiłem Smutny
Odpowiedz
F. G. Lorca
Powrót ze spaceru

Przez niebo zamordowany,
między kształty, co dążą ku żmii,
i kształty szukające kryształu
chcę, by me włosy upadły.

Z okaleczonym drzewem, co nie śpiewa,
i z dzieckiem o jajowatej twarzy białej.
Ze zwierzątkami o rozbitych głowach
i z brudną wodą, co ściekła z nie mytych nóg.

Ze wszystkim, co objęte głuchoniemym zmęczeniem,
z motylem, co w kałamarz wpadł i zmarł od tego,

potykam się o swe oblicze, co dzień inne,
zamordowany przez niebo!
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
Wymyśliłem coś ambitnego:

Hej kotlety! Hej schabowe!
Hej skrzydełka kurczakowe!
nigdy nie jest was zbyt wiele
w brzuszku gra mi już wesele


Uśmiech
Odpowiedz
Henryk Zbierzchowski napisał(a):LILIPUT



Śpi twardo, niby w bajce Guliwera,
Naga i biała, jak w głazie wykuta.
Potęgą żądzy, co mi w piersi wzbiera,
Wcielam się chytrze w postać liliputa
I rozpoczynam cudowne podróże
Po białej, ciepłej, aksamitnej skórze.

Idę gościńcem miększym od poduszek,
W boskich kotlinach nurzam się jak żuraw,
Zwiedzam doliny, gdzie złocisty puszek
Delikatniejszy od wiosennych muraw
I te przylądki słodkie, tajemnicze,
Skąd płyną ku mnie zapachów słodycze.

Nad każdym dołkiem płaczę niby Filon,
Oczarowany urokiem harmonji,
Nad białym pępka kraterem pochylon
Słucham jak krew się przelewa i dzwoni
W niebieskich żyłkach, które są jak rzeki
Płynące w przestwór obcy i daleki.

A kiedy czuję już w stopach omdlałych
Znużenie, które wiedzie na manowce,
Na stokach piersi jej stromych i białych
Pną się me usta, jak zgłodniałe owce
Ku owym szczytom, nęcącym z oddali,
Gdzie odpoczywam na rafie z korali.

Po szyji pnę się ku podbródka łące
I ku jej ustom zdążam bez pośpiechu.
Tu owiewają mię wiatry gorące,
Zmysły mi mąci tajfun jej oddechu,
A więc w różowej, cichej grocie ucha
Czekam, aż przejdzie straszna zawierucha
A kiedy wreszcie strudzon i znużony
Pragnę się ukryć w włosów gęstym borze,
Z wolna podnoszą się jej rzęs zasłony
I w otwartego jej oka jeziorze
Widzę, jak gdyby na fali błękicie,
Mojej maleńkiej postaci odbicie.

Najpiękniejszy erotyk, jaki-m czytał do tej pory, a i poetęm odrył przypadkowo.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
- Czy jest coś?
- To, co pan widzi...
- To ja w takim razie idę do innego sklepu...

BRUNO JASIEŃSKI napisał(a):NIC
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
http://poema.pl/publikacja/12052-jeruzalem

Cytat:WILLIAM BLAKE (1757-1827)

Jerusalem

And did those feet in ancient time
Walk upon England’s mountain green?
And was the holy Lamb of God
On England’s pleasant pastures seen?

And did the Countenance Divine
Shine forth upon our clouded hills?
And was Jerusalem builded here
Among these dark Satanic mills?

Bring me my bow of burning gold:
Bring me my arrows of desire:
Bring me my spear: O clouds unfold!
Bring me my chariot of fire.

I will not cease from mental fight,
Nor shall my sword sleep in my hand
Till we have built Jerusalem
In England’s green and pleasant land.
Odpowiedz
Miłosz Czesław

Który skrzywdziłeś

Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego,

Choćby przed tobą wszyscy się kłonili
Cnotę i mądrość tobie przypisując,
Złote medale na twoją cześć kując,
Radzi że jeszcze dzień jeden przeżyli,

Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta.
Możesz go zabić - narodzi się nowy.
Spisane będą czyny i rozmowy.

Lepszy dla ciebie byłby świat zimowy
I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Miłosz Czesław

Który skrzywdziłeś

Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego,

Choćby przed tobą wszyscy się kłonili
Cnotę i mądrość tobie przypisując,
Złote medale na twoją cześć kując,
Radzi że jeszcze dzień jeden przeżyli,

Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta.
Możesz go zabić - narodzi się nowy.
Spisane będą czyny i rozmowy.

Lepszy dla ciebie byłby świat zimowy
I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.

To jeden z trafniejszych tekstów o roli poezji i poety. I wydaje się w obecnej sytuacji społeczno-politycznej znów aktualny...

Ja poezji czytam sporo. Po kobiecemu lubię bardzo Poświatowską, pasuje mi jej formowanie materii słownej i emocjonalność. Z innych - Różewicz, Szymborska, niektóre teksty Herberta, Miłosza i Barńczaka . .

Nonkonformista napisał(a): Znalazłem wątek o poezji, fajnie.
Rozmawialiście o Wojaczku. Cóż, nie jestem specjalistą od Wojaczka.  Kiedyś przeczytałem kilka jego wierszy. I jakoś nie zostawiły we mnie żadnego śladu.
Dziś będzie dwoje poetów. Najpierw Andrzej Bursa

Andrzej Bursa napisał(a):Sylogizm prostacki

Za darmo nie dostaniesz nic ładnego
zachód słońca jest za darmo
a więc nie jest piękny
ale żeby rzygać w klozecie lokalu prima sorta
trzeba zapłacić za wódkę
ergo
klozet w tancbudzie jest piękny
a zachód słońca nie
a ja wam powiem że bujda
widziałem zachód słońca
i wychodek w nocnym lokalu
nie znajduję specjalnej różnicy.



Halina Poświatowska napisał(a):***


czy świat umrze trochę
kiedy ja umrę


patrzę patrzę
ubrany w lisi kołnierz
idzie świat


nigdy nie myślałam
że jestem włosem w jego futrze


zawsze byłam tu
on - tam


a jednak
miło jest pomyśleć
że świat umrze trochę
kiedy ja umrę


Oba bardzo lubię, w moich klimatach Uśmiech
"W czym człowiek jest lepszy od boga? Człowiek jest..."
Odpowiedz
Piękne rzeczy. Uśmiech 
...I niezła zachęta dla Pań by nosily gaz pieprzowy na nocne schadzki. Język

Porphyria's Lover
by Robert Browning


The rain set early in to-night,
      The sullen wind was soon awake,
It tore the elm-tops down for spite,
      And did its worst to vex the lake:
      I listened with heart fit to break.
When glided in Porphyria; straight
      She shut the cold out and the storm,
And kneeled and made the cheerless grate
      Blaze up, and all the cottage warm;
      Which done, she rose, and from her form
Withdrew the dripping cloak and shawl,
      And laid her soiled gloves by, untied
Her hat and let the damp hair fall,
      And, last, she sat down by my side
      And called me. When no voice replied,
She put my arm about her waist,
      And made her smooth white shoulder bare,
And all her yellow hair displaced,
      And, stooping, made my cheek lie there,
      And spread, o'er all, her yellow hair,
Murmuring how she loved me — she
      Too weak, for all her heart's endeavour,
To set its struggling passion free
      From pride, and vainer ties dissever,
      And give herself to me for ever.
But passion sometimes would prevail,
      Nor could to-night's gay feast restrain
A sudden thought of one so pale
      For love of her, and all in vain:
      So, she was come through wind and rain.
Be sure I looked up at her eyes
      Happy and proud; at last I knew
Porphyria worshipped me; surprise
      Made my heart swell, and still it grew
      While I debated what to do.
That moment she was mine, mine, fair,
      Perfectly pure and good: I found
A thing to do, and all her hair
      In one long yellow string I wound
      Three times her little throat around,
And strangled her. No pain felt she;
      I am quite sure she felt no pain.
As a shut bud that holds a bee,
      I warily oped her lids: again
      Laughed the blue eyes without a stain.
And I untightened next the tress
      About her neck; her cheek once more
Blushed bright beneath my burning kiss:
      I propped her head up as before,
      Only, this time my shoulder bore
Her head, which droops upon it still:
      The smiling rosy little head,
So glad it has its utmost will,
      That all it scorned at once is fled,
      And I, its love, am gained instead!
Porphyria's love: she guessed not how
      Her darling one wish would be heard.
And thus we sit together now,
      And all night long we have not stirred,
      And yet God has not said a word!
Ой, розвивайся та сухий дубе / Завтра мороз буде, / Ой собирайся молодий козаче / Завтра похід буде. / Я й морозу та й не боюся / Зараз розів'юся
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości