Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
O śmieszności j. polskiego w Czechach
#1
Jest taka tradycja w górach że jak się mija dwóch turystów to mówią sobie "dzień dobry". Podobnie jest w Czechach. Kiedy kogoś mijam oni mi mówią "dobry den" a ja "dzień dobry". Często potem słyszę parsknięcie i nigdy nie wiedziałem co jest takiego śmiesznego w moim języku. Odpowiedź jest w tym artykuliku http://www.praskie-gospody.siec.com.pl/pulapki.html.

Otóż okazuje się że Czechów język polski śmieszy bardziej niż nas czeski. W uszach Czecha Polacy używają tylu śmiesznych zdrobnień że wydaje mu się jakby mówiło do niego dziecko które dopiero uczy się mówić Uśmiech. Czeski język jest bardzo twardy. Nie używa się tam zdrobniałych głosek typu "ni", "ci", "zi", "si", "dzi". Za to Polacy używają ich bardzo często. I tak Czech mówi "ves" a my "wieś", Czech mówi "teplota" (temperatura) a my "ciepłota", Czech mówi "deda" a my "dziadek", Czech "dira" a my "dziura".

Aby to sobie uzmysłowić to w artykule był ciekawy przykład. Wyobraźcie sobie że ktoś zamiast powiedzieć "do domu" to powie "dzio dziomu". Przeraziło mnie to że tak właśnie nas słyszą Czesi Zdezorientowanyhock:

I mała uwaga. Jak będziecie w Czechach to nie używajcie słowa "szukać" bo to znaczy u nich tyle samo co "pierdolić się" Język. Tak samo jak Czech w Polsce mówi "divka" to ma na myśli po prostu "dziewczynę".

[Obrazek: Banner-the-skywalker-family-10169607-600-120.jpg]

EH
Odpowiedz
#2
No coz fakt faktem czesi smieja sie z nas a my z nich, ale plusem jest to, ze dogadac sie bez znajomosci ktoregos z jezykow jest dosyc latwo Oczko
"I watched with glee
As your kings and queens
Fought for ten decades
For the Gods they made"


Guns'n'roses - Sympathy For The Devil

"Fakty nie przestają istnieć z powodu ich ignorowania."

Aldous Huxley

"This is your life and it's ending one minute at a time"
Fight Club
Odpowiedz
#3
No a wg was język czeski nie brzmi prymitywnie Język ? Oczywiście chodzi mi tylko o to, co dociera do waszych uszu, nie żebym miał jakieś resentymenty do Czechów. Ale np. polski wydaje mi się bardziej rozbudowany. Np. u nas się mówi "samolot" co wydaje się jakąś bardziej skomplikowaną konstrukcją, niż "letadlo" (jakby Polak powiedziałby "latadło", to by się skojarzyło z jakimś prymitywnym językiem wiejskiego żulka).

To wszystko, to rzecz jasna kwestia osłuchania, a śmiejemy się, bo zauważamy pewne podobieństwa. Język niemiecki też różni się od naszego twardością, a jednak z racji tego, że nie jest do naszego nijak podobny, nie wydaje się w jakikolwiek sposób śmieszny.

Aha, i uważajcie w Czechach na przejazdach kolejowych. Pozory mylą Oczko
Odpowiedz
#4
kkap napisał(a):Aha, i uważajcie w Czechach na przejazdach kolejowych. Pozory mylą Oczko
To znaczy...
Odpowiedz
#5
Sprawdź sobie, co to znaczy "pozor" Oczko
Odpowiedz
#6
Skywalker napisał(a):Jest taka tradycja w górach że jak się mija dwóch turystów to mówią sobie "dzień dobry". Podobnie jest w Czechach. Kiedy kogoś mijam oni mi mówią "dobry den" a ja "dzień dobry". Często potem słyszę parsknięcie i nigdy nie wiedziałem co jest takiego śmiesznego w moim języku. Odpowiedź jest w tym artykuliku http://www.praskie-gospody.siec.com.pl/pulapki.html.

Otóż okazuje się że Czechów język polski śmieszy bardziej niż nas czeski. W uszach Czecha Polacy używają tylu śmiesznych zdrobnień że wydaje mu się jakby mówiło do niego dziecko które dopiero uczy się mówić Uśmiech. Czeski język jest bardzo twardy. Nie używa się tam zdrobniałych głosek typu "ni", "ci", "zi", "si", "dzi". Za to Polacy używają ich bardzo często. I tak Czech mówi "ves" a my "wieś", Czech mówi "teplota" (temperatura) a my "ciepłota", Czech mówi "deda" a my "dziadek", Czech "dira" a my "dziura".

Aby to sobie uzmysłowić to w artykule był ciekawy przykład. Wyobraźcie sobie że ktoś zamiast powiedzieć "do domu" to powie "dzio dziomu". Przeraziło mnie to że tak właśnie nas słyszą Czesi Zdezorientowanyhock:

I mała uwaga. Jak będziecie w Czechach to nie używajcie słowa "szukać" bo to znaczy u nich tyle samo co "pierdolić się" Język. Tak samo jak Czech w Polsce mówi "divka" to ma na myśli po prostu "dziewczynę".
Czyli lepiej nie mówić:
- Właśnie pana szukałem... :>

W komedyjce Kogel-mogel przewodnia piosenka brzmiała, zdaje się, Szukaj mnie, cierpliwie, dzień po dniu, staraj się podążać moim śladem. Ciekawe jak reagowali Czesi?
Odpowiedz
#7
Z artykułu wynika też że Czesi nie rozumieją dlaczego zwracamy się do siebie przez "pan". W lipcu byłem nad Jeziorem Nyskim z moją ekipą (30 ludzi!!) i w sąsiednim namiocie mieliśmy małżeństwo Czechów. Z Czechem szybko się skumplowaliśmy przy pomocy wódki a już na drugi dzień on do wszystkich się zwracał ksywami pomimo iż przedstawialiśmy się imionami. Po prostu zasłyszał jak się do siebie zwracamy i dla niego to było naturalne że też się tak powinno zwracać. Denerwowało go też te ciągłe "proszę pana". Ale w końcu był po 40-tce. No i jako że miał na imię Petr to szybko przeszliśmy na Petr Czech Język

Częstowaliśmy go też kasznką z grilla na którą on mówił "jelyto" Język

[Obrazek: Banner-the-skywalker-family-10169607-600-120.jpg]

EH
Odpowiedz
#8
A co do "prymitywizmu" języka Czeskiego - wydaje mi się, żę to dlatego iże przez wiele wieków był on językiem głównie chłopskim - arystokracja, inteligencja mówiła po niemiecku.
[SIZE="2"]agoreton.pl[/SIZE]
Odpowiedz
#9
kkap napisał(a):Np. u nas się mówi "samolot" co wydaje się jakąś bardziej skomplikowaną konstrukcją, niż "letadlo" (jakby Polak powiedziałby "latadło", to by się skojarzyło z jakimś prymitywnym językiem wiejskiego żulka).
No a u nas to lepiej? "Samo-lot"? Samo lata i chuj wi jak..... Tyż prościzna.
W chrześcijaństwie najbardziej lubię to, że nie jest islamem - Pat Condell
Odpowiedz
#10
sychu napisał(a):No a u nas to lepiej? "Samo-lot"? Samo lata i chuj wi jak..... Tyż prościzna.

Tak samo my mówimy "samo-chód" a oni po prostu "auto".

[Obrazek: Banner-the-skywalker-family-10169607-600-120.jpg]

EH
Odpowiedz
#11
Ja tam nie zauważyłem, aby Czesi się ze mnie śmiali, a mieszkam blisko czeskiej granicy i czasem robimy sobie piesze wędrówki do Czech.

[offtop mode on]
Cytat:W lipcu byłem nad Jeziorem Nyskim z moją ekipą (30 ludzi!!) i w sąsiednim namiocie mieliśmy małżeństwo Czechów.

I jak Ci się podoba nyska "riwiera"? Duży uśmiech
Ja tam wolę się trzymać z dala od nyskiego jeziora, zwłaszcza w czasie największego rozkwitu glonów, a podjeżdżam sobie pod dzikie kąpieliska.
[offtop mode off]
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
#12
Ostatnio dogadałem się w Anglii z jednym Czechem, który w końcu powiedział do swojej żony (nie pamiętam narodowości, ale Bliski Wschód) "u nich to wszystko jest tak samo, tylko miesiące inaczej się nazywają" (U nich kweten to maj Uśmiech) Natomiast artykuł jest ciekawy właśnie za próbę wyjaśnienia, jak to wygląda "z drugiej strony".

Niestety za webmastering tamta strona ma pałę. Na Linuxie i Firefoxie 3.5 akapity wchodzą na siebie. Patrzę w kod, a tam absolutne pozycjonowanie każdego akapitu osobno. No po cholerę komplikować to, co może być proste? W sumie to ochrzaniać trzeba nie ich, ale autora programu, z którego korzystali.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#13
FlauFly napisał(a):czasem robimy sobie piesze wędrówki do Czech.

Z Nysy?? Zdezorientowanyhock:

Cytat:I jak Ci się podoba nyska "riwiera"? Duży uśmiech
Ja tam wolę się trzymać z dala od nyskiego jeziora, zwłaszcza w czasie największego rozkwitu glonów, a podjeżdżam sobie pod dzikie kąpieliska.

Zajebiście fajnie!! Jezdzimy tam zawsze co roku na kilka dni i kilka razy po jeden dzień. Z tymi glonami to naprawdę przegięcie. No ale się pije cały dzień odkąd się otworzy oczy to się już nie myśli o tym jaka jest woda Duży uśmiech.

Koniec off topu!

[Obrazek: Banner-the-skywalker-family-10169607-600-120.jpg]

EH
Odpowiedz
#14
Cytat:Z Nysy?? Zdezorientowanyhock:

To niewiele wbrew pozorom. Wystarczy zajść do Głuchołaz, a to w kilka godzin można zrobić spokojnym tempem. Tam już jest przejście graniczne, ale jakieś 2 tygodnie temu poszliśmy jeszcze przez Górę Chrobrego, czerwonym szlakiem i tam odbijaliśmy na Czechy i wchodziliśmy na Kopę Biskupią właśnie od strony czeskiej. W takich Zlatych Horach zjedliśmy obiad kupiony normalnie za złotówki, w przygranicznych miastach nie ma problemu z walutą i dogadaniem się po polsku (choć wgłąb Czech chyba też to nie jest problem). Może moje wrażenie stąd, że graniczni często słyszą Polaków i się przyzwyczaili?

Cytat:Zajebiście fajnie!! Jezdzimy tam zawsze co roku na kilka dni i kilka razy po jeden dzień. Z tymi glonami to naprawdę przegięcie. No ale się pije cały dzień odkąd się otworzy oczy to się już nie myśli o tym jaka jest woda .

Jak kiedyś będziesz gdzieś w pobliżu możesz zawsze dać znać Duży uśmiech
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
#15
FlauFly napisał(a):To niewiele wbrew pozorom. Wystarczy zajść do Głuchołaz, a to w kilka godzin można zrobić spokojnym tempem. Tam już jest przejście graniczne, ale jakieś 2 tygodnie temu poszliśmy jeszcze przez Górę Chrobrego, czerwonym szlakiem i tam odbijaliśmy na Czechy i wchodziliśmy na Kopę Biskupią właśnie od strony czeskiej. W takich Zlatych Horach zjedliśmy obiad kupiony normalnie za złotówki, w przygranicznych miastach nie ma problemu z walutą i dogadaniem się po polsku (choć wgłąb Czech chyba też to nie jest problem). Może moje wrażenie stąd, że graniczni często słyszą Polaków i się przyzwyczaili?

To akurat dobrze wiem (z Prudnika jestem). Ale ja bym w życiu takiego hektaru nie szedł. No chyba że po górach ale nie przez wiochy Duży uśmiech. Co do Czechów to kiedyś jak byłem w Brnie to tam naprawdę jak słyszeli język polski to patrzyli się na mnie na jak na kosmitę.

Cytat:Jak kiedyś będziesz gdzieś w pobliżu możesz zawsze dać znać Duży uśmiech

Przez Nysę to ja jedynie przejeżdżam jeżdżąc do Wrocka. Normalnie jak tam jestem to tylko nad jeziorkiem. Ale nigdy nie mówię nigdy.

[Obrazek: Banner-the-skywalker-family-10169607-600-120.jpg]

EH
Odpowiedz
#16
W maju byłem na wycieczce w Brukseli (50 osób, sami Polacy). Weszliśmy stadem do wieeeelkiej restauracji, ja szedłem na końcu grupy. Oczywiście wszyscy na nas patrzyli i się głupio uśmiechali. Kiedy dotarliśmy już do wynajętej sali, ktoś z miejscowych spytał mnie:
- Where are you from?
- Czech Republic - odparłem rezolutnie.
Miejscowi zrobili wielkie oczy. Myśleli, że jesteśmy z Polski... :>
Odpowiedz
#17
Cytat:To niewiele wbrew pozorom. Wystarczy zajść do Głuchołaz, a to w kilka godzin można zrobić spokojnym tempem. Tam już jest przejście graniczne, ale jakieś 2 tygodnie temu poszliśmy jeszcze przez Górę Chrobrego, czerwonym szlakiem i tam odbijaliśmy na Czechy i wchodziliśmy na Kopę Biskupią właśnie od strony czeskiej. W takich Zlatych Horach zjedliśmy obiad kupiony normalnie za złotówki, w przygranicznych miastach nie ma problemu z walutą i dogadaniem się po polsku (choć wgłąb Czech chyba też to nie jest problem). Może moje wrażenie stąd, że graniczni często słyszą Polaków i się przyzwyczaili?
To niezła kondycja, my mamy problem, żeby na rowerach do Pokrzywnej dojechać Oczko Ale za to zawsze wybieramy drogę przez Dębowiec, tam pod górę trzeba zapierdalać. Do Czech na nogach sobie nie wyobrażam, autem jest to z Prudnika góra pięć minut, ale na rowerach zeszło nam trzydzieści. Chociaż często wędruję sobie w celach krajoznawczych do Trzebini, ale to ledwo przy granicy jest.
W weekend chcemy zorganizować wycieczkę rowerową do Osoblahy, a samochodem zawsze zajmuje nam to +/- 30 minut. Mam nadzieję, że damy radę :|

Z Czechami jakoś się nigdy nie potrafiłam dogadać, ale moi rodzice (i generalnie ludzie w ich wieku) spokojnie rozumieją ich mowę. Czesi naszą też, chociaż to przy granicy, więc może coś kojarzą. Natomiast gdy byłam w Brnie, to ani po angielsku, ani tym bardziej po polsku się nie dało. Chociaż coś tam ich rozumiałam, ale zbyt przyjemne to nie było. Ciągle szeptali między sobą coś, co zidentyfikowałam jako "znowu Polacy" + zirytowane westchnięcie.

Jako ciekawostkę dodam, że Włosi idealnie opanowali trzy polskie zwroty: "cześć", "jak się masz?", "chodź na spacer".
"- Chciałem powiedzieć - wyjaśnił z goryczą Ipslore - że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE."
Odpowiedz
#18
Ann napisał(a):To niezła kondycja, my mamy problem, żeby na rowerach do Pokrzywnej dojechać Oczko

Chwila, chwila...
To Ty skąd jesteś?
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
#19
Prudnik. Uśmiech
"- Chciałem powiedzieć - wyjaśnił z goryczą Ipslore - że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE."
Odpowiedz
#20
A z Łukowa albo Lubartowa to nikogo cholera nie ma. Smutny

To pewnie przez gazy rozpylane na rozkaz zachodnich imperialistów. Namnożyło się tych ateistów...
[SIZE="2"]agoreton.pl[/SIZE]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości