To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Powody aby wierzyć w to, że istnieje życie po śmierci
#1
Pewnie temat NDE (near death expirience) był już poruszany na tym forum, ale pozwólcie abym podjął go ponownie.
Ja do pewnego momentu w moim życiu byłem agnostykiem, lecz kiedy spotkałem się z relacjami osób które przeżyły NDE zmieniłem moje podejście do tej kwestii. Przedstawię wam teraz kilka powodów dla których zmieniłem moje zdanie.

Powód nr 1) Osoby które przeżywają NDE unoszą się nad własnym ciałem i są w stanie zrelacjonować rzeczy których nie powinny wiedzieć. Częste są przypadki kiedy opisują z dużą szczegółowością to co działo się na sali operacyjnej kiedy były operowane (i nieprzytomne).Przytoczę też inny przykład. Był taki przypadek kiedy jedna dziewczyna mając NDE uniosła się w górę i widziała co czytała jej koleżanka którasiedziała nad nią (miały łóżko piętrowe). Kiedy po powrocie do świata żywych relacjonowała swojej koleżance co widziała w "zaświatach" ta myślała , że po prostu zfiksowała lecz kiedy powiedziała jej o czym ta czytała w książce i na której była stronie to koleżance opadła kopara.

Powód nr 2) Osoby które razem ulegają wypadkom mają czasami wspólne NDE. Widzą się wzajemnie jak wychodzą z ciała a także czasami ich NDE w zaświatach (powiedzmy dla uproszczenia będę używał tego terminu) też się pokrywa. Nie spotkałem się z takim opisem NDE gdzie od początku to końca "dusze" tych osób przeżywałyby je razem.

Powód nr 3) Osoby niewidome od urodzenia mając NDE widzą po raz pierwszy i relacjonują zdarzenia właśnie w taki jak osoby widzące.

Powód nr 4) Paradoksalnie dla mnie ten który najbardziej mnie przekonał, czyli wspólne cechy przeżyć tych osób.Czyli uczucie błogości spokoju i miłości jak to relacjonują "ponad ludzkie pojęcie". Spotykanie znajomych którzy już umarli, a także przewodników duchowych.Czasami od tych osób dowiadują się jakiś faktów ze swojego życia o których nie mieli pojęcia a jak wracają do "świata żywych" to okazuje się, że to copowiedziano im w zaświatach było prawdziwe. Poza tym ich wspomnienia nie są podobne do snu. Raczej wręcz przeciwnie, mówią że to stan w jakimznajdujemy się na ziemi jest podobny do snu w porównaniu do stanu świadomości w zaświatach. Zdaję sobie sprawę z tego że jest to najsłabszy argument, ponieważ można po prostu powiedzieć że są to tylko wytwory ich mózgów, ale ja w to nie wierzę. Uważam że jest w tym "coś więcej". Zastanawiający jest sam fakt, że doznania tych osób mają tyle wspólnych aspektów. Moim zdaniem gdyby były to tylko wytwory ich wyobraźni to znaleźli by się tacy którym "śniłoby się", żenp idą do sklepu albo cokolwiek innego. Ale takich przypadków nie ma.

Proszę o jakieś komentarze i próby ustosunkowania się do tego co napisałem. W szczególności zatwardziałych, z krwi i kości Uśmiech ateistów.
Odpowiedz
#2
No przekonałeś mnie, idę zaraz się zapisać do jakiejś sekty, może mi pomożesz zdecydować skoro masz doświadczenie? Waham się pomiędzy szamanizmem, a nordyckim pogaństwem(Ryszard Wagner zrobił swoje).

Co myślisz o ludziach, którzy twierdzą, że porwało ich UFO?
Odpowiedz
#3
Ze śmiercią to tak się sprawy mają, że jak się umiera to zwykle na bardzo, bardzo długo.
W przypadku doświadczeń bliskich śmierci ten istotny czynnik nie jest zachowany.
"Do jasnych dążąc głębin – nie mógł trafić w sedno śledź pewien obdarzony naturą wybredną. Dokądkolwiek wędrował, zawsze nadaremno. Tu jasno, ale płytko, tam głębia, ale ciemno."
Odpowiedz
#4
Wow. Widzę że niezły poziom macie tutaj na forum. W sumie to sie nie spodziewałem tego , że najpierw zostanę wyśmiany (tym bardziej że to mój pierwszy post tutaj). Problem użytkownika marcinp polega na tym ze najpierw założył sobie że jego ateistyczna wizja świata jest jedyną słuszną i prawdziwą a jako że to co napisałem stoi z nią w sprzeczności to założył sobie że musi być nieprawda - więc mnie wyśmiał.
Odpowiedz
#5
masximus9800 napisał(a):Powód nr 1) Osoby które przeżywają NDE unoszą się nad własnym ciałem i są w stanie zrelacjonować rzeczy których nie powinny wiedzieć. Częste są przypadki kiedy opisują z dużą szczegółowością to co działo się na sali operacyjnej kiedy były operowane (i nieprzytomne).Przytoczę też inny przykład. Był taki przypadek kiedy jedna dziewczyna mając NDE uniosła się w górę i widziała co czytała jej koleżanka którasiedziała nad nią (miały łóżko piętrowe). Kiedy po powrocie do świata żywych relacjonowała swojej koleżance co widziała w "zaświatach" ta myślała , że po prostu zfiksowała lecz kiedy powiedziała jej o czym ta czytała w książce i na której była stronie to koleżance opadła kopara.

Pierwsze co bym zrobił po opuszczeniu własnego ciała w postaci ducha, to sprawdzał numery stron.

(To sarkazm).
Odpowiedz
#6
Źle podchodzisz do tematu. To, że ktoś coś widzi jak umiera nie znaczy, że będzie widział dalej jak już umrze. Wyobraź sobie, że zostanie udokumentowany fakt, że ludzie na chwile przed śmiercią są w stanie przesuwać przedmioty siłą woli - czy to jakoś uwiarygodni możliwość istnienia życia po śmierci czy jedynie się dowiemy, że odpowiednio zestresowany mózg przesuwa przedmioty? Jeżeli ktoś twierdzi, że przeżył NDE to zbadajmy czy to jest możliwe i na jakich zasadach to się odbywa. NDE nie implikuje możliwości życia po śmierci! Badając NDE dowiemy się tylko o NDE, a nie o życiu po śmierci.

Odpowiedz
#7
Zgadzam się z tobą Rexerex. Sama nazwa wskazuje że to tylko doświadczenie bliskie śmierci a nie sama śmierć. Ale jest to doświadczenie bliskie śmierci i zachodzą pewne sytuacje które wsklazują na to że wizja śmierci polegająca na tym że jeżeli umiera ciało to jest już to koniec świadomości człowieka może być fałszywa.
Odpowiedz
#8
co to wlasciwie zmienia ze sie "wierzy w zycie po smierci"? wiadomo co tam w tym "zyciu po smierci" bedzie trzeba robić? czy świat pośmiertny można badać racjonalną metodą naukową? Czy wszystkie istoty "zyja po smierci" czy tylko jeden gatunek małp?

Powiedzmy że wierze w "życie po śmierci" - co powinienem z tym zrobić?
Jak wielki jest upadek ludzkości najlepiej pokazuje fakt, że nie ma już ani jednego ludu czy plemienia u którego fakt narodzin wywoływałby żałobę i lamenty. (Cioran)

Odpowiedz
#9
Ciekawy temat. Sama mam znajomą, która ma za sobą śmierć kliniczną, ale niestety bardzo krótko z nią o tym rozmawiałam. jakoś nie było okazji. Wiem, że faktycznie człowiek na chwilę po "umarciu"Oczko jest w stanie obserwować samego siebie. Choć z drugiej strony tak naprawdę, nie wiadomo w którym momencie to się odbywa; tuż przed zgonem, już po, czy w chwili odratowania. Ja chyba bym jednak optowała za tym, że jest to cos w rodzaju snu przypisanego temu akurat stanowi. Wielu z was zapewne miewa takie sny, w których spada z jakiejś wysokości i budzi się nagle. Myślę, że to również mozna przypisać pewnemu stanowi umysłu.
Pytanie: czy wszyscy, którzy przez chwilę znajdowali się na "tamtym świecie", mają podobne doswiadczenia, czy tylko niektórzy?

Cytat:Powiedzmy że wierze w "życie po śmierci" - co powinienem z tym zrobić?
Nic. Pozostaje Ci jedynie czekać na moment, w którym dowiesz się, czy miałeś racjęOczko
Odpowiedz
#10
masximus9800 napisał(a):Zgadzam się z tobą Rexerex. Sama nazwa wskazuje że to tylko doświadczenie bliskie śmierci a nie sama śmierć. Ale jest to doświadczenie bliskie śmierci...
Nie jest bliskie. Jest szczególnym stanem świadomości, ale ze śmiercią wiele wspólnego nie ma. Przede wszystkim- nie zakańcza życia. Nie prowadzi do nieodwracalnych zmian. Nie można go obiektywnie poświadczyć.
Nie zaprzeczam żę takie zjawisko moze istnieć. Ale czy istnieje- jak również czy istnieje "coś" po śmierci- przekonamy się dopiero wtedy gdy umrzemy.
Natura albowiem w rozmaitości się kocha; w niej wydaje swoją moc, mądrość i wielkość.
(Jędrzej Śniadecki)







Odpowiedz
#11
Cytat:Nic. Pozostaje Ci jedynie czekać na moment, w którym dowiesz się, czy miałeś rację
Bezsensu troche. Jeśli istnieje "życie po śmierci" to jest jakoś powiązane z "życiem przed śmiercią". Jeśli się wierzy w "zycie po smierci" to powinno się starać jak najwięcej na ten temat dowiedzieć. To tak jakbym wiedział że czeka mnie bardzo ważny egzamin ale się nie ucze bo nie wiem gdzie znaleźć materiały. A poza tym w ogóle mi się nie chce bo może wcale egzaminu nie będzie Język
Jak wielki jest upadek ludzkości najlepiej pokazuje fakt, że nie ma już ani jednego ludu czy plemienia u którego fakt narodzin wywoływałby żałobę i lamenty. (Cioran)

Odpowiedz
#12
masximus9800 napisał(a):Ja do pewnego momentu w moim życiu byłem agnostykiem, lecz kiedy spotkałem się z relacjami osób które przeżyły NDE zmieniłem moje podejście do tej kwestii.

po pierwszym zetknieciu sie z tematem NDE wiekszosc osob podchodzi do tej sprawy entuzjastycznie, bedac przekonanym ze jest to w jakims stopniu dowod na istnienie zycia po smierci, boga, absolutu (itpitd) a jesli nie dowod, to chociaz plusik na rzecz roznych metafizycznych bredni, nawet taki sceptyk jak ja zaczal powaznie rozwazac kwestie prawdziwosci (roznie pojmowanej) doznan tych swiadkow, oczywiscie nie skonczylo sie na filozoficznej refleksji, tylko zaczalem szukac roznych sprawozdan ludzi (w wiekszosci ludzmi bym ich nie nazwal, przewaznie sprawiali wrazenie oblakanych) ktorzy rzekomo doswiadczenia takowe przezyli...obejrzalem takze jeden czy dwa dokumenty traktujace o tym zagadnieniu, zapoznalem sie z opinia naukowcow na ten temat i wyrobilem sobie jednoznaczne zdanie na ten temat - brednie. nie przytocze tutaj zadnych konkretnych slow, nie podam linka do artykulow naukowych - nie chce mi sie szukac, wiec mozecie mnie posadzic o niekompetentne, niezobowiazujace pierdolenie Uśmiech
Odpowiedz
#13
Kilgore Trout napisał(a):Bezsensu troche. Jeśli istnieje "życie po śmierci" to jest jakoś powiązane z "życiem przed śmiercią". Jeśli się wierzy w "zycie po smierci" to powinno się starać jak najwięcej na ten temat dowiedzieć. To tak jakbym wiedział że czeka mnie bardzo ważny egzamin ale się nie ucze bo nie wiem gdzie znaleźć materiały. A poza tym w ogóle mi się nie chce bo może wcale egzaminu nie będzie Język
Ja bym to przyrównała do jakiegoś niebiańskiego urlopuOczko. Nie musisz załatwiać żadnych formalności, nie musisz wykupywać biletu lotniczego, nie musisz się pakować... nic tylko czekaćOczko
Edit:
Ok. Możesz mieć chęć sprawdzenia warunków, w których przyjdzie Ci spędzić wieczne wakacjeUśmiech Ale jak to zrobić?
Odpowiedz
#14
2 razy w życiu "wyszedłem ze swojego ciała" raz jak miałem OBE(czyli rodzaj świadomego snu), a drugi raz jak zażyłem ekstrakt szałwii wieszczej(najbardziej odjechane 15 minut w moim życiu). Gdybym nie patrzył na te zjawiska krytycznie to i mógłbym stwierdzić, że takie coś jak dusze, życia po śmierci itp istnieją, ale jednak tak na te zjawiska nie patrzyłem, a relacje jakichś osób, którym się coś wydawało mojego poglądu na tę sprawę nie zmienią, bo takich "pewnych" relacji potwierdzających najdziwniejsze zjawiska można znaleźć wiele. I co? Mam w nie wszystkie wierzyć?
Odpowiedz
#15
OOBE, nie OBE Uśmiech niektorzy zaliczaja to jako rodzaj LD, niektorzy nie. ja raczej bym nie zaliczyl tego do LD, ale nie o tym temat. a jak tam doswiadczenia po salvi divinorium? :twisted:
Odpowiedz
#16
Możesz sobie na Hyperralu przeczytać, brałem z 2 kumplami i każdy miał zupełnie inne wrażenia(jeden myślał, że umiera, a drugi cały czas się śmiał).
Odpowiedz
#17
Kilgore Trout napisał(a):Bezsensu troche. Jeśli istnieje "życie po śmierci" to jest jakoś powiązane z "życiem przed śmiercią". Jeśli się wierzy w "zycie po smierci" to powinno się starać jak najwięcej na ten temat dowiedzieć. To tak jakbym wiedział że czeka mnie bardzo ważny egzamin ale się nie ucze bo nie wiem gdzie znaleźć materiały. A poza tym w ogóle mi się nie chce bo może wcale egzaminu nie będzie Język
Z tego co mi wiadomo, to nie ma co się martwić, bo podczas NDE większość piekieł odwiedzali albo samobójcy, albo osoby, które potem tym piekłem miały straszyć innych z woli bożej. Raczej niedużo było złych ateistów, którzy podczas NDE widzieli piekło, a nawet jak, to w dużej części przypadków byli to ci, którzy podczas tegoż właśnie umierania czuli bardzo duży ból. Nic dziwnego więc, że czując tak ogromny ból mózg podpasował sobie do tego wizję piekła. Ciężko czując taki wielki ból wyobrażać sobie tunel i światło na końcu. Co ciekawe z tego co wiem, ateiści, których coś tak bolało i poszli do piekła, poszli tam za karę. A wierzący, których coś tak bolało i poszli do piekła, poszli tam, żeby wrócić i mówić ludziom jak tam źle, np. pani Gloria Polo. Chociaż to zły przykład, bo ona nie była wierząca przez NDE, ale weźmy ją jako przykład, ponieważ po 'śmierci' wróciła i głosiła (głosi nadal?) słowo boże. Jak wiemy pani ta została porażona piorunem, spaliło jej się dużo ciała. To musiał być straszny ból, więc nie dziwię się, że zobaczyła piekło. Trudno, żeby z tak bolącym ciałem mózg wytworzył piekło, potrzebowałby do tego bardzo dużo substancji uśmierzających ból i do tego dających poczucie radości i spokoju.
Pójdźmy dalej i popatrzmy na sprawę samobójców. Ludzie ci popełniając ten zły czyn kierują się negatywnymi emocjami, przeżywają depresję, więc trudno im się dziwić. Jednak nie wszyscy samobójcy poszli do piekła, jednak większość wędrówek do miejsca pełnego smoły i ognia odbyli właśnie oni.
Oglądałem na YT taki film: 'To hell and back', czy jakoś tak. Przebrnąłem przez pierwszy tylko przypadek ateisty i złego człowieka, alkoholika, który podczas bójki został zraniony rozbitą butelką i stracił mnóstwo krwii. To musiało boleć. Nic dziwnego, że mózg dopasował sobie do tego wizję taką, a nie inną. Jednak ten obraz piekła ukazywał tak sadystyczną wizję boga kierującego do piekła, w którym działy się rzeczy tak straszne, więc sobie odpuściłem oglądanie dalszych przypadków.
Podsumowując: wg relacji z NDE do piekła idą głównie samobójcy i wybrańcy boży. Nie ma się czego bać.
[Obrazek: gw2-sig-asura.jpg]
Odpowiedz
#18
Kilgore Trout napisał(a):Powiedzmy że wierze w "życie po śmierci" - co powinienem z tym zrobić?

Przestać bredzić. Oczko Język

Samo określenie "życie po śmierci" jest wewnętrznie sprzeczne. Śmierć polega na tym, że się nie żyje. Jeśli przestaję istnieć, to nie znaczy, że zaczynam istnieć. Jedno wyklucza drugie. Niektórzy teiści źle posługują się wyrazami i wychodzą im jakieś porypane potworki słowne.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Odpowiedz
#19
lumberjack napisał(a):Samo określenie "życie po śmierci" jest wewnętrznie sprzeczne. Śmierć polega na tym, że się nie żyje. Jeśli przestaję istnieć, to nie znaczy, że zaczynam istnieć. Jedno wyklucza drugie. Niektórzy teiści źle posługują się wyrazami i wychodzą im jakieś porypane potworki słowne.

Śmierć to zakończenie życia.
Po zakończeniu może nastąpić kolejne.
Odpowiedz
#20
Ale nie tej samej osoby, która zmarła i już przestała istnieć (bo zmarła). Może coś wyjaśnię, bo może mata jakąś dziwaczną definicję tego zjawiska. Za PWN-em:

śmierć, biol. med. proces prowadzący do ustania wszelkich funkcji życiowych organizmu w wyniku nieodwracalnego zahamowania reakcji biologicznych w jego komórkach.

Twierdzisz, że coś nieodwracalnego da się odwrócić?
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości