To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Powody aby wierzyć w to, że istnieje życie po śmierci
Jako etnolog czytałam różnorakie opisy o śmierci, zarówno proste, ludowe podania, opowieści i legendy (najczęściej zalatujące poganizmem), jak i interpretowałam literackie obrazy dotyczące tematu umierania (ale to już inna historia), i muszę stwierdzić, iż po przekopaniu się przez tony takich materiałów, odnajduję w tym głębszy sens i spójność. Prości ludzie nie znają się na nauce, na pewno nie stworzyli też żadnej teorii spiskowej (Oczko) dotyczącej duchów i losów człowieka po śmierci, a jednak historie pochodzące sprzed 100 i 200 lat, z regionu Iwkowej, jak i Kaszub, zawierają podobne dokumentacje, np., na temat powrotu dusz, które czegoś "nie dokończyły" z zaświatów czy nawiedzania osób, które zawiniły wobec zmarłego... Coś w tym jest!
Są [i]rzeczy na niebie i na ziemi,o których nie śniło się waszym filozofom ...[/i]
Odpowiedz
Femme Fatale napisał(a):Jako etnolog czytałam różnorakie opisy o śmierci, zarówno proste, ludowe podania, opowieści i legendy (najczęściej zalatujące poganizmem), jak i interpretowałam literackie obrazy dotyczące tematu umierania (ale to już inna historia), i muszę stwierdzić, iż po przekopaniu się przez tony takich materiałów, odnajduję w tym głębszy sens i spójność.
Gratulacje.
Femme Fatale napisał(a):Prości ludzie nie znają się na nauce, na pewno nie stworzyli też żadnej teorii spiskowej (Oczko) dotyczącej duchów i losów człowieka po śmierci, a jednak historie pochodzące sprzed 100 i 200 lat, z regionu Iwkowej, jak i Kaszub, zawierają podobne dokumentacje, np., na temat powrotu dusz, które czegoś "nie dokończyły" z zaświatów czy nawiedzania osób, które zawiniły wobec zmarłego... Coś w tym jest!
Ja bym powiedział, że dwa cosie, a po chwili namysłu: trzy cosie.
Kto da więcej?.
Marcin Basiński
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Keep calm and blame Russia
Odpowiedz
Marlow napisał(a):Gratulacje.

Ja bym powiedział, że dwa cosie, a po chwili namysłu: trzy cosie.
Kto da więcej?.
"Coś w tym jest" - wszędzie pojawia się łapczywa chęć nieśmiertelności. Smutne i głupie.
Odpowiedz
Przeanalizowałem kilkaset tysięcy opisów śmierci i rzeczywiście coś w tym jest – wszystkie mają ze sobą wiele wspólnego. Na przykład, wszyscy ludzie po śmierci tracą tętno.
Nie sądzę, żeby istniała teoria spiskowa, która ma na celu szerzenie plotki, jakoby tętno znikało po śmierci, więc może tak rzeczywiście jest?
Wydaje się, że nie można rozprawiać filozoficznie nie oglądając się przy tym na odkrycia naukowe, bo się zrobi z tego intelektualny pierdolnik. — Palmer Eldritch
Absence of evidence is evidence of absence. – Eliezer Yudkowsky
If it disagrees with experiment, it's wrong. — Richard Feynman
學而不思則罔,思而不學則殆。 / 己所不欲,勿施于人。 ~ 孔夫子
Science will win because it works. — Stephen Hawking
Science. It works, bitches. — Randall Munroe


Odpowiedz
Dokładnie tego samego argumentu używają teiści... Tak wiele kultur niezależnie od siebie wykreowało koncepcje boga...coś w tym jest.
"Chociażbym chodził ciemną doliną zła się nie ulęknę, bo będę w niej największym skurwysynem" (Ps23,4 vs forum postapo)[url=http://blog.wiara.pl/alla86/2007/04/27/chociazbym-chodzil-ciemna-dolina-zla-sie-nie-ulekne-bo-ty-jestes-ze-mna-ps234/][/url]
Odpowiedz
Wyraziłam tylko swoje zdanie. Nie musicie państwo nasycać swoich postów taka ironią, zamiast kulturalnie wyrazić, że po prostu się nie zgadzacie...
Są [i]rzeczy na niebie i na ziemi,o których nie śniło się waszym filozofom ...[/i]
Odpowiedz
Femme Fatale napisał(a):Wyraziłam tylko swoje zdanie. Nie musicie państwo nasycać swoich postów taka ironią, zamiast kulturalnie wyrazić, że po prostu się nie zgadzacie...

tu nie chodzi o zabawę w ironię (ale przyzwyczajaj się, to tutaj powszechne), tylko o to że takich tekstów to czytaliśmy tutaj dziesiątki tysięcy - dlatego podawanie takich przykładów jako "dowodów" jest dla stałych forumowiczów co najmniej nieprzekonujące. Mówisz, ze "coś w tym jest", my natomiast jesteśmy pewni bez żadnych wątpliwości, że nie ma, ponieważ nie ma pozytywnego dowodu by sądzić, że jest inaczej.
Odpowiedz
Oczywiście, że coś w tym jest... strach, niezgoda, chęć rozliczenia...
"Chociażbym chodził ciemną doliną zła się nie ulęknę, bo będę w niej największym skurwysynem" (Ps23,4 vs forum postapo)[url=http://blog.wiara.pl/alla86/2007/04/27/chociazbym-chodzil-ciemna-dolina-zla-sie-nie-ulekne-bo-ty-jestes-ze-mna-ps234/][/url]
Odpowiedz
Mnie to przekonuje! Idę przeżyć własne NDE. Ta nieziemska błogość musi być zaczepista! xD
A serio, naprawdę wierzycie we wszystko co wam ludzie powiedzą? Mój bliźniak miał 17% na przeżycie i żadnego "widzenia" nie miał. Błogostan czuł, ale może dlatego, że mózg wytwarza podczas snu melatoninę? No, ale co ja robię?!
Wymagam znajomości faktów od ludzi, którzy wolą łatwiejszą ścieżkę, czyli zabobon. Mam nadzieję, że obwiesiliście sobie okna czosnkiem, bo wam wampir przez nie wleci.
Odpowiedz
Ze względu iż jest to mój pierwszy post po pierwsze chciałbym przywitać wszystkich
Szanownych Forumowiczów.

CO do NDE to doświadcza go ponoć 17% ludzi którzy przeżywają zawał serca,reszta zwyczajnie nic nie pamięta.Więc obok przypadków nawróconych ateistów znaleźć można wiele dotyczących ludzi wierzących którzy porzucili swoją religią ze względu iż nic po tamtej stronie nie widzieli.Inna kwestia iż osoba wierząca/nie wierząca ale dorastająca "w cieniu" danej wiary widzi tą akurat postać religijną o której istnieniu była głęboko przekonana.Tak więc Chrześcijanie widzą Jezusa,muzułmanie Mahometa/Allaha etc.
Inna kwestia iż NDE/OOBD udało się uzyskać w warunkach labolatoryjnych poddając pilotów USAF dużemu przeciążeniu w symulatorze.Naukowiec który te badania przeprowadzał sam poddał się kilkukrotnie testom i doświadczył OOBE kilkukrotnie.
Odpowiedz
Mógłbyś podać źródła takich informacji?
Odpowiedz
Jeśli chodzi o statystyki to dobrym źródłem jest ten artykuł z pisma medycznego Lancet,chyba najbardziej poważanego magazynu dla lekarzy w USA.
http://www.zarqon.co.uk/Lancet.pdf

Co do badań w centryfudze było o tym w programie z serii "Bullshit".
O ile forma przekazu pozostawia wiele do życzenia o tyle pod względem faktycznym jest warta uwagi.
http://www.youtube.com/watch?v=XvxFXkv7L24
Odpowiedz
jedno "coś" wielkie "w tym" jest - żadna, podkreślam ŻADNA z osób piszących te opisy NIE UMARŁA przed ich napisaniem, a więc GÓWNO o sprawie wiedziała.

czy, może Pani Etnolog się z tym nie zgodzi?
Odpowiedz
wioskowy, twój argument nie jest żadnym argumentem.

Pierwsze pytanie, czemu grupy brane do doświadczenia według tabeli, do której mam zresztą zastrzeżenia nie miały swoich przeciwnych odnośników. Wzięli kobiety, czemu nie podano danych dla mężczyzn. Zbyt poniżające dla doświadczenia? Wzięli podstawowe wykształcenie, gdzie jest wyższe? Nie było chętnych? Wzięli wierzących, gdzie są ateiści?

Zaciekawił mnie też proces wyliczania. Dla NDE n=62, dla nie NDE n=282. Znaczy żeby zaprzeczyć NDE brano większą grupę ludzi? Czemu?

Dla mnie wyniki wyglądają zresztą na wymuszone. Nie można zobaczyć jak wyniki wyglądają tak naprawdę. Normalnie wyliczyć można sobie poprzez dodawanie i odejmowanie ile osób miało ile nie. A tu? 21% miało i 28% nie miało, głębokie NDE 0-011. To jak ja mam to przepraszam liczyć? Reszta miała prawie? A może pół?
Odpowiedz
Grupa była bodajże jedna.62 przypadki to NDE w różnym stopniu zaawansowania a 282
to reszta tej grupy która ich nie doświadczyła.Co do Płci to gross stanowili mężczyźni,tabelka z danymi o kobietach jest podana ze względu na głębszy poziom NDE który przeżywają.To mimo wszystko pismo skierowane do lekarzy którzy posiadają wiedzę medyczną więc dla nas przeciętnych śmiertetników niektóre rzeczy mogą być niezrozumiałe.
Odpowiedz
Marlow napisał(a):Ja bym powiedział, że dwa cosie, a po chwili namysłu: trzy cosie.
Kto da więcej?.
Czterdzieści i cztery cosie!
Odpowiedz
Vanisher napisał(a):Grupa była bodajże jedna.62 przypadki to NDE w różnym stopniu zaawansowania a 282
to reszta tej grupy która ich nie doświadczyła.Co do Płci to gross stanowili mężczyźni,tabelka z danymi o kobietach jest podana ze względu na głębszy poziom NDE który przeżywają.To mimo wszystko pismo skierowane do lekarzy którzy posiadają wiedzę medyczną więc dla nas przeciętnych śmiertetników niektóre rzeczy mogą być niezrozumiałe.

A jak mierzono stopnie NDE? Też mieli specjalną tabelkę? :lol2:
Rozumiem, że wszystko bazuje na tym co pacjent powie. A to co powie oczywiście zależy w co wierzy i jak mocno. Wspaniały przykład pokazuje jaki wpływ ma wiara i edukacja.

Logicznie rzecz ujmując. Czym bardziej ktoś wierzy w cuda tym większa ułuda, że ich doświadczył, a w swoim towarzystwie wierzących w paranormalne będzie wręcz bohaterem!
Odpowiedz
Lata 80, moja ciocia ma wtedy 16 lat. Jest ciężko chora, operują ją. Przeżywa śmierć kliniczną na stole operacyjnym. Jednakowoż przeżywa. Gdy tylko zdrowieje do tego stopnia, iż może porozumiewać się z ludźmi, zwierza się mojej matce do do jej wyjścia z ciała. Opowiada ze szczegółami, że gdy wyszła z swojego ciała na sali zapanował chaos. Lekarz lekarza poganiał. I wznosiła się, i wznosiła. Nagle coś zaczęło ją wciągać. Koniec, więcej nie pamięta, obudziła się cała i zdrowa w szpitalu.
Moja matka nie uwierzyła jej oczywiście. Trudno uwierzyć w cuś tak abstrakcyjnego. Po dziesięciu latach kupuje telewizor, co w nim zastaję? Ludzi, którzy mieli takie same przeżycia i opisywali je w ten sam sposób (ciotka nie mogła o tym wiedzieć). Jak to wyjaśnicie?
Odpowiedz
ChybaAteista napisał(a):Jak to wyjaśnicie?

np. dimetylotryptaminą wydzielaną w czasie śmierci klinicznej
Odpowiedz
To co jej się wydawało i co wywnioskowała nie ma przełożenia na rzeczywistość. Fakty są takie, że zawsze podczas takiej operacji panuje lekki chaos, a podczas tracenia pacjenta jeszcze większy. To, że po przebudzeniu wydawało jej się, że coś takiego widziała o niczym nie świadczy. Jest tu taki temat, w którym nawet podpierają taki bełkot statystykami.
Jest tam napisane nawet "głębokie" NDE i NDE jakby można było podzielić własne "wydaje mi się" na dwie kategorie. I trudno w kilkumilardowym społeczeństwie oczekiwać, że nikt inny nie ma takich chorych przeświadczeń (szczególnie, że podczas śmierci kliniczniej zaczynają zachodzić na niedotlenionym mózgu pierwsze przemiany martwicze, powoli, bo powoli i zapewne nie mają zbytniego wpływu, ale kto wie).
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości