Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Tour de France - wielki sportowy show
#1
Zaczyna się !

Być może, największy sportowy show świata. Niech się Mundial schowa. Bo czy pościg 22 facetów za piłką może dorównać zmaganiom współczesnych gladiatorów ? Którzy na alpejskich i pirenejskich podjazdach zostawiają krew, pot i łzy. Bywało, że i życie.

Czy najpiękniejszy drybling Messiego, może dorównać pięknu alpejskich szczytów, w towarzystwie których zmagają się ze sobą i innymi herosi współczesnego sportu. I czy najpiękniej strzelona bramka, dorówna hazardowi zjazdu z przełęczy położonej na 2600 m npm. z prędkością ponad 100 km/g, na sportowym rowerze ?

Od lat "zwiedzam" wraz z kolarzami Francję, Włochy i Hiszpanię. Trzeba przyznać, współczesne transmisje z wyścigu, to nie tylko sportowe emocje. Kamera oprócz kolorowego peletonu, pokazuje zabytki i atrakcje turystyczne.
A komentatorzy Eurosportu, panowie Jaroński i Wyrzykowski, tworzą niezapomnianą oprawę sportowego spektaklu.


Od zeszłego sezonu, wielką atrakcją wyścigu jest powrót do rywalizacji, największej gwiazdy kolarstwa ostatnich lat - Lance Armstronga. 38 letni kolarz walczył jak lew z Alberto Contadorem o końcowy sukces. W tym roku Armstrong "uzbrojony" własną grupą kolarzy, podejmnie ostatnią próbę wygrania Wielkiej Pętli. Chce wygrać po raz 8 !

Czy przeszkodzą mu w tym Contador, Evans, bracia Schleck ? Czy pokaże się na podjazdach najlepszy polski kolarz ostatnich lat Sylwester Schmyd ?

Czas włączać telewizor, i szykować się na wielkie emocje.
http://www.sport.pl/kolarstwo/1,64993,80...dorem.html


I strona główna wyścigu :

http://www.letour.fr/us/homepage_courseTDF.html
Odpowiedz
#2
Skomentuję to od strony fizjologicznej Oczko

Kolarstwo to bardzo przyjemny sport wytrzymałościowy, ponieważ godzinny wysiłek maksymalny nie jest w stanie poważniej naruszyć równowagi organizmu, może poza zachwianiem równowagi elektrolitowej i uszczupleniem zapasów glikogenu mięśniowego

Kolarze nie obciążają jelit wstrząsami, a człowiek generuje moc na rowerze w sposób, który tak bardzo nie obciąża mięśni. Na rowerze można się zmęczyć, ale to zmęczenie nie pociąga za sobą takich konsekwencji jak bieg/pływanie o podobnym czasie trwania i podobnej intensywności (wyrażonej w % VOMax).


Btw. zawsze lubiłem pedałować, ale bez machiny za 3-4 tys złotych jest ciężko, bo mój rower za 1000zł nie wytrzymałby nawet sezony gdybym chciał sobie ostro pojeździć
Get into the car
We'll be the passengers
We'll ride through the city tonight
We'll see the city's ripped backside
We'll see the bright and hollow sky
We'll see the stars that shine so bright
Stars made for us tonight!
Odpowiedz
#3
Kolarstwo szosowe to:

- atrofia jąder
- sterydy (np. Armstrong miał raka jąder i brał jakieś leki podobno osłonowe, które w rzeczywistości miały poprawić jego kondychę)
- nuda (szczególnie w TV)

Natomiast bardzo widowiskowe jest kolarstwo torowe. Maratony szosowo-górskie też są ok.
Odpowiedz
#4
Ostatnio wyszła afera związana z rowerem, który ma ukryty silniczek.

Taki to już sport, że nie tylko wszyscy kolarze ale i rowery zaczynają być na dopingu.

Jak byłem młodszy i jeździł Zbigniew Spruch czy Zenon Jaskóła to jeszcze oglądałem.
Ciekawe jeszcze były pojedynki Armstronga z Urlichem, ale później się i tak okazało, że obaj to koksiarze.

Ostatnio nie oglądam telewizji w ogóle, w szczególności sportu czy kolarstwa.
Odpowiedz
#5
Zacznę od stwierdzenia, że nasz kraj sportowo pod wieloma względami jest dziwolągiem.
Położony na równinie, nie znał jeszcze kilka sezonów temu, narciarstwa biegowego. Genialnej formy zimowej rekreacji, masowej u wszystkich naszych sąsiadów. Naprawdę, w mieście stołecznym Warszawa, nie mogłem się w narty zaopatrzyć ! 8O
Także od rowerów się odwróciliśmy, po uwiądzie Wyścigu Pokoju. Na szczęście, irracjonalna moda na rowery górskie, odwróciła ten trend.
Kolarstwo szosowe w Europie Zachodniej i Południowej jest drugim sportem po piłce, w rankingach popularności.

I zasłużenie. To nieprawda, że jest nudne. Choć przyznaję, czasem peleton przysypia. Natomiast wielkie Toury i rywalizacja kolarskich sław jest pasjonująca i przyciąga na trasy setki tysięcy kibiców. W zeszłym roku na 20 km. podjeździe na Mt. Ventoux, zgromadziło się 500 tyś kibiców i miliony przed telewizorami. I warto było zobaczyć najbardziej ekstremalną formę rywalizacji we współczesnym sporcie.

Osobną kategorią są komentatorzy. Para o której wspominałem komentując zawody w Eurosporcie, stwarza taką oprawę widowiska, że tylko dla nich warto wyścig oglądać.

Ciemną stroną zawodowego kolarstwa jest doping. Ale ilość złapanych jest świadectwem determinacji środowiska, by ograniczyć tą patologię.
Jednym słowem polecam wszystkim - oglądajcie. Zwiedzajcie Francję razem z kolarskim peletonem, a już w Sierpniu można przerzucić się na Tour de Pologne. Uśmiech

The Phillrond,

najważniejsze, mieć gdzie jeździć. Rower na szosie to obecnie hazardowa zagrywka. Ale jeżdżę, zawsze można znaleźdźć boczne drogi o mniejszym natężeniu ruchu. Ja na swój wydałem 1200 - używany, na przyzwoitym osprzęcie.
Odpowiedz
#6
Jako muzyczną ilustrację do tematu proponuję:
Kraftwerk Tour de France

oraz

Kraftwerk Tour de France 2003 Oczko
Mateusz Banasik - Redaktor
Dlaczego podaję nazwisko?

***
Bohoh to chuja wart filozof
Ze schodów się zjebał na podłogę (by Bart Duży uśmiech)

***
..:: SELBSTBEFREIT AUF DEM WEG ZUM MEER ::..
Odpowiedz
#7
I poszły konie po betonie. Są pierwsze rozstrzygnięcia.

Patrząc na mapkę pierwszych etapów, można sądzić że Francja poszerzyła granice.:lol2:
Prolog rozegrano w Rotterdamie, a wczorajszy etap prowadził do Brukseli. Uśmiech

Wyścig startował już w Londynie, zahaczał o Szwajcarię, Włochy. Podobno ponad 100 krajów zgłasza chęć do jego goszczenia. Jeśli chcą tego Chiny, to dlaczego nie Polska?

Ale do rzeczy, wczorajszy etap po płaskim nie zapowiadał emocji. Ale gdy w peletonie jedzie ponad 200 kolarzy wszystko się może zdarzyć. I zdarzyło się. Na wąskich drogach, obstawionych gęstymi szpalerami widzów, dochodziło do kraks. W jednej z nich leżał Iwan Basso - zwycięzca Giro, a w innej najlepszy sprinter ostatnich lat Mark Cavendish.
W końcu, tuż przed metą leżał prawie cały peleton. Finisz rozegrało kilkunastu kolarzy z których najszybszy był Alessandro Petacchi.

Liderem pozostaje Fabian Cancellara.
Odpowiedz
#8
Jak można ogldać kolarstwo ? Ciekawe są tylko końcówki, przecież nawet ucieczki z peletonu są w 90% wyłapywane, nudy generalnie... Sam uwielbiam rowery, jeżdżę dużo, ale żeby emocjonować się TDF, zwłaszcza od zakończenia ery Armstronga ?
Chciałem bardzo zademonstrować niezgodę na próbę zawłaszczania tradycji niepodległościowej, solidarnościowej w celach politycznych. Wszyscy mamy prawo do tej tradycji. Każdy z każdym nazwiskiem, a Komorowscy w szczególności.

Dunki nie są najpiękniejszymi kobietami, a to były... kaszaloty.


Woda ma to do siebie, że się zbiera i stanowi zagrożenie, a potem spływa do Bałtyku.


powodzie sa na tyle czeste ze [i]ludzie zdazyli
sie juz przyzwyczaic[/i]
Odpowiedz
#9
Defender,

widać, że nie pamiętasz Wyścigu Pokoju. W tamtych, siermiężnych czasach nie było imprezy sportowej o większej popularności i oglądalności.
Na szczęście, dzięki wybitnemu kolarzowi i jeszcze większemu organizatorowi, Panu Czesławowi Langowi, rodzi się wielkość Tour de Pologne. Mam nadzieję, że odbuduje on w Polsce popularność kolarstwa.

Tour de France jest wielką marką marketingową. Ludzie odpowiedzialni myślą jak uatrakcyjnić zawody. Próbą w tym kierunku i według mnie słuszną, były zeszłoroczne etapy bez łączności radiowej. Radyjka w uszach kolarzy, powodują pełną kontrolę peletonu nad uciekinierami.

Także wybór trasy jest istotny ze względu na atrakcyjność. Zakończenie etapów w takich miejscach jak np. Carcassonne, powoduje oglądanie wyścigu także przez widzów nie zainteresowanych kolarstwem (moja żona Uśmiech).
Odpowiedz
#10
Zapominasz że Ci ludzie nie ścigają się dla Twojej frajdy, a oprawa zależy od ludzi trzepiących na tym grubą forsę.

Szkoda, że niewielu ludzi potrafi spojrzeć na to ze strony sportowca, a nie widza.
Get into the car
We'll be the passengers
We'll ride through the city tonight
We'll see the city's ripped backside
We'll see the bright and hollow sky
We'll see the stars that shine so bright
Stars made for us tonight!
Odpowiedz
#11
The Phillrond napisał(a):Zapominasz że Ci ludzie nie ścigają się dla Twojej frajdy, a oprawa zależy od ludzi trzepiących na tym grubą forsę.
Gdyby nie frajda widowni ,to ci sportowcy nigdy nie wyszliby poza leśne dróżki.
Sport to nie tylko samodoskonalenie się. To także żądza sukcesu, sławy, triumfu, a także...pieniędzy. Sportowiec stojący na podium macha do publiczności, pragnie być podziwiany i doceniony.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#12
Pan Zbigniew,

niestety, lub stety masz rację. Uśmiech I dlatego uruchamiane są tak wielkie emocje między zawodnikami. Zeszłoroczna rywalizacja Armstronga i Contadora, formalnie kolegów z jednej ekipy, świetnie to pokazywała.

Ale też poza sportowa aktywność największych gwiazd. O Armstrongu mówi się, że ma prezydenckie ambicje.

The Phillrond,

element czystej sportowej rywalizacji istnieje. Inaczej nie robiliby takich wariackich rzeczy jak zjazdy po krętych, mokrych, górskich drogach z prędkościami dochodzącymi do 100 km/h.


Drodzy Państwo, dzieje się w wyścigu i to więcej niż spodziewali się komentatorzy. Wczorajszy etap po "brukach północy" przeprowadził ślepą selekcję na szczęściarzy i pechowców. Stracił Armstrong, Basso, ale najbardziej Frank Schleck, w upadku złamał obojczyk i wycofał się z wyścigu. Szkoda.
Sprawiedliwości stało się zadość - żółtą koszulkę odzyskał po jednym dniu Fabian Cancellara z Saxo Banku.
Odpowiedz
#13
Nie czarujmy się... etapy płaskie są nudne jak flaki z olejem. Przez część etapu uciekają mrówki, a na mecie i tak wygrywa jakiś znany sprinter.
Ciekawie może być tylko na etapach górskich, na długich i stromych podjazdach, gdzie peleton szybko się wykrusza, słabsi walczą o zmieszczenie się w limicie czasu, a na czele zostaje grupa najlepszych kolarzy świata. Wtedy to decydującą walkę o zwycięstwo na mecie na szczycie góry powinno stoczyć dwóch wybitnych kolarzy. Przez ładnych parę lat, taką walkę serwowali nam Ullrich i Armstrong. Etapy czasowe pod koniec wyścigu, w wykonaniu tych dwóch kolarzy, to był prawdziwy deser. Takich zaciętych, klasowych pojedynków tak szybko chyba nie doświadczymy ponownie.
Zamierzam stworzyć mężczyznę i kobietę z grzechem pierworodnym. Następnie zamierzam zapłodnić kobietę samym sobą, tak abym mógł się narodzić. Będąc człowiekiem, zabiję się w ramach ofiary dla samego siebie aby ocalić Cię od grzechu na który Cię początkowo skazałem... TA DA!!!
Odpowiedz
#14
A ja do rowerzystów bym strzelał i choćby dlatego uważam, że nie powinniśmy mieć powszechnego dostępu do broni. Duży uśmiech
Szanowna Lewico, oto argument dla Ciebie! Uśmiech
Odpowiedz
#15
Palmer Eldritch napisał(a):A ja do rowerzystów bym strzelał i choćby dlatego uważam, że nie powinniśmy mieć powszechnego dostępu do broni. Duży uśmiech
Szanowna Lewico, oto argument dla Ciebie! Uśmiech
Problem rowerzystów polega na tym ,że nigdzie ich nie chcą. Na chodnikach narzekają piesi, na ulicach kierowcy. I się im nie dziwie, nic tak nie wkurza jak rowerzysta przed maską. Można go próbować minąć na tym samym pasie, ale zależy to już od tego czy jedzie blisko krawędzi jezdni, jeśli nie to można się wlec i wlec (o ile nie ma możliwości wyprzedzenia).
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#16
Pan Zbigniew,

jestem w rozkroku, jako kierowca i rowerzysta. Konflikt wynika z totalnego braku infrastruktury. U naszych południowych i zachodnich sąsiadów, ścieżki rowerowe są integralnym składnikiem drogi. I problem znika.

Rower jest najgenialniejszym wynalazkiem człowieka i będzie takim do momentu powstania indywidualnych mięśniolotów. Uśmiech
Frajdy jaką mam przy 45 - 50 km/g i wietrze we włosach, nie podejmuję się opisać. Jak również uczucia gdy zostawiam z tyłu małolatów na "góralach'. Duży uśmiech
Odpowiedz
#17
exeter napisał(a):Rower jest najgenialniejszym wynalazkiem człowieka i będzie takim do momentu powstania indywidualnych mięśniolotów. Uśmiech
Bryan Allen w roku 1979, zdobył nagrodę 100 000 funtów dla swojego teamu, gdy przeleciał mięśniolotem dystans 35 kilometrów (z Anglii do Francji) w niecałe 3 godziny. Jego ciało produkowało moc 0,3 konia mechanicznego.



Pamiętam z filmu dokumentalnego, że podczas tego przelotu, gdy Bryan się zmęczył i miał mały kryzys, to jego mięśniolot, leciał tylko kilkanaście centymetrów ponad taflą wody.

Mogliby w Tour de France zrobić taki jeden odcinek specjalny na czas - przelot mięśniolotem.
Zamierzam stworzyć mężczyznę i kobietę z grzechem pierworodnym. Następnie zamierzam zapłodnić kobietę samym sobą, tak abym mógł się narodzić. Będąc człowiekiem, zabiję się w ramach ofiary dla samego siebie aby ocalić Cię od grzechu na który Cię początkowo skazałem... TA DA!!!
Odpowiedz
#18
NotInPortland napisał(a):(...)a na czele zostaje grupa najlepszych kolarzy świata(...)

Ja bym zamienił "kolarzy" na "koksiarzy".
Odpowiedz
#19
TripleSix napisał(a):Ja bym zamienił "kolarzy" na "koksiarzy".
Dlaczego?
Zamierzam stworzyć mężczyznę i kobietę z grzechem pierworodnym. Następnie zamierzam zapłodnić kobietę samym sobą, tak abym mógł się narodzić. Będąc człowiekiem, zabiję się w ramach ofiary dla samego siebie aby ocalić Cię od grzechu na który Cię początkowo skazałem... TA DA!!!
Odpowiedz
#20
NotInPortland,

pamiętam, nazywał się Gossamer Albatross. Ale przy rozpiętości skrzydeł ok. 30 m, nie zmieściłby się w garażu, czy na balkonie. Uśmiech

Ale już zeszłoroczny "patent" Szwajcara Yvessa Rossy'ego nazywanego JetManem, pokazuje jak może wyglądać indywidualne lotnictwo przyszłości.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości