Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Tour de France - wielki sportowy show
#21
exeter napisał(a):Ale już zeszłoroczny "patent" Szwajcara Yvessa Rossy'ego nazywanego JetManem, pokazuje jak może wyglądać indywidualne lotnictwo przyszłości.
A to już nie ma nic wspólnego z pedałowaniem.
exeter napisał(a):Frajdy jaką mam przy 45 - 50 km/g i wietrze we włosach, nie podejmuję się opisać. Jak również uczucia gdy zostawiam z tyłu małolatów na "góralach'.
Na jakim rowerze osiągasz takie prędkości?
Zamierzam stworzyć mężczyznę i kobietę z grzechem pierworodnym. Następnie zamierzam zapłodnić kobietę samym sobą, tak abym mógł się narodzić. Będąc człowiekiem, zabiję się w ramach ofiary dla samego siebie aby ocalić Cię od grzechu na który Cię początkowo skazałem... TA DA!!!
Odpowiedz
#22
NotInPortland,

zwykły szosowy. Bez przeszkadzającego wiatru, po płaskim utrzymuję 40 km/h przez kilkanaście kilometrów (w moim wieku). Uśmiech

http://www.ateista.pl/album.php?albumid=...ureid=1268
Co do urozmaiceń zawodów kolarskich, w zeszłym roku jeden z etapów TdF, był jazdą drużynową na czas. Armstrong przegrał na nim żółtą koszulkę, o 1 sekundę.
Odpowiedz
#23
exeter napisał(a):NotInPortland,

zwykły szosowy. Bez przeszkadzającego wiatru, po płaskim utrzymuję 40 km/h przez kilkanaście kilometrów (w moim wieku). Uśmiech

http://www.ateista.pl/album.php?albumid=...ureid=1268
Co do urozmaiceń zawodów kolarskich, w zeszłym roku jeden z etapów TdF, był jazdą drużynową na czas. Armstrong przegrał na nim żółtą koszulkę, o 1 sekundę.
Nie no, jak Ty jeździsz w grupie Discovery to się nie dziwię, że takie prędkości osiągasz Oczko
A jakiego typu klamkomanetek używasz: Campagnolo czy Shimano? (na zdjęciu tego nie widać)
Zamierzam stworzyć mężczyznę i kobietę z grzechem pierworodnym. Następnie zamierzam zapłodnić kobietę samym sobą, tak abym mógł się narodzić. Będąc człowiekiem, zabiję się w ramach ofiary dla samego siebie aby ocalić Cię od grzechu na który Cię początkowo skazałem... TA DA!!!
Odpowiedz
#24
NotInPortland,

jeżdżę na "składaku", klamkomanetki Sory, przerzutki, Shimano 105, dobre obręcze Mavica, wszystko razem za 1200 zł. Brakuje mi kompozytowych widelców, na naszych drogach aluminiowy rower z jego sztywnością to tortura.

Wczoraj w Jurze kolarze dostarczyli emocji. Morderczy etap w upale w ładnym stylu wygrał Chavanel i odzyskał koszulkę lidera.
Dziś prawdziwy alpejski etap. Okaże się kto jest mocny w tym wyścigu.
Odpowiedz
#25
exeter napisał(a):NotInPortland,

jeżdżę na "składaku", klamkomanetki Sory, przerzutki, Shimano 105, dobre obręcze Mavica, wszystko razem za 1200 zł. Brakuje mi kompozytowych widelców, na naszych drogach aluminiowy rower z jego sztywnością to tortura.
Sora... czyli coś takiego:

[Obrazek: sora-left-shifter.jpg]

W jaki sposób na takim czymś się zmienia biegi?

exeter napisał(a):Wczoraj w Jurze kolarze dostarczyli emocji. Morderczy etap w upale w ładnym stylu wygrał Chavanel i odzyskał koszulkę lidera.
Dziś prawdziwy alpejski etap. Okaże się kto jest mocny w tym wyścigu.
Tak, widziałem wyniki i profil etapu.
Microsoft przygotował miniaplikację mapową specjalnie na Tour de France:

[Obrazek: 0677.TourDeFrance_5F00_1.jpg]

News o aplikacji:
http://www.bing.com/community/blogs/maps...rance.aspx

Link do aplikacji:
http://www.bing.com/maps/explore/#5003/0...5&pid=5874
Zamierzam stworzyć mężczyznę i kobietę z grzechem pierworodnym. Następnie zamierzam zapłodnić kobietę samym sobą, tak abym mógł się narodzić. Będąc człowiekiem, zabiję się w ramach ofiary dla samego siebie aby ocalić Cię od grzechu na który Cię początkowo skazałem... TA DA!!!
Odpowiedz
#26
NotInPortland,


Kalamkomanetka - dokładnie taka. Biegi zmienia się: w jedną stronę - kciukiem naciskając małą dźwigienkę, w drugą - palcami przesuwając w bok dźwignię hamulca. Fantastyczny patent, wygodny i skuteczny. Porównałbym ją do sekwencyjnej skrzyni biegów w aucie. Uśmiech

Na wczorajszym etapie byliśmy świadkami wielkiego wydarzenia - upokorzenia Lance Armstronga. To zapowiedź definitywnego rozstania starego mistrza z rowerem. W ubiegłorocznym Tourze, widać było, że nie mógł już wygrać z Contadorem, ale walczył do końca o podium.
W tym sezonie, miał być silniejszy i wspomagany przez lepszą ekipę. Na wczorajszym podjeździe do stacji Morzine-Avoriaz, nadzieje na triumf w wyścigu 39 letniego kolarza legły w gruzach. 12 minut straty do Andy Schlecka, to deklasacja.

Szkoda. Natomiast wyścig robi się coraz ciekawszy. Nadal ponad 10 kolarzy może aspirować do końcowego zwycięstwa.
Odpowiedz
#27
Skończył się wyścig.
Moim zdaniem tegoroczny Tour był jednym z najnudniejszych.
Żałuję tylko, że nie widziałem tego jak Scheck'owi spadł łańcuch, Contador to wykorzystał i właściwie dzięki temu wygrał cały wyścig.
Zamierzam stworzyć mężczyznę i kobietę z grzechem pierworodnym. Następnie zamierzam zapłodnić kobietę samym sobą, tak abym mógł się narodzić. Będąc człowiekiem, zabiję się w ramach ofiary dla samego siebie aby ocalić Cię od grzechu na który Cię początkowo skazałem... TA DA!!!
Odpowiedz
#28
Impreza skończona. Czas podsumować.

Rzeczywiście pozostało uczucie niedosytu. W niezmiennie pięknym otoczeniu, odbyła się impreza sportowa nie dostarczając większych emocji. A to dla sportu zabójcze. Trudno z pozycji amatora, dokonać krytycznej analizy przyczyn tego stanu rzeczy. Ale pokuszę się o postawienie kilku wniosków.

Na pewno wyrównanie sportowego poziomu i brak spektakularnych wyczynów, to efekt pracy gremiów zwalczających doping. Wielkim sukcesem Touru był brak pozytywnych próbek u zawodników biorących udział.
Ale nie można tym tłumaczyć widocznego braku chęci rywalizacji, na każdym etapie, w każdym momencie zawodów.

Jako kibic kolarstwa, wiem co mogą zaoferować widzom zawodnicy w peletonie. Jaki poziom emocji wyzwolić. Tego w tej edycji zabrakło.

Przyczyn upatrywałbym w regulaminie Touru. Brak premii sekundowych na lotnych finiszach, premiach górskich, metach, powodował taktyczny pat. O zieloną koszulkę rywalizowało dwóch kolarzy, o białą w grochy, trzech, a walce o zwycięstwa etapowe przyglądali się obojętnie Wielcy.
Także pełna kontrola dyrektorów sportowych nad kolarzami w czasie rzeczywistym, zmienia wyścig w taktyczne szachy.
To musi się zmienić, samym prestiżem i pięknymi wspomnieniami nie przyciągnie się widzów. Na pewno historycznym wydarzeniem było pożegnanie, choć w nie najlepszym stylu Armstronga i Moreau


NotInPortland,

łańcuch Schlecka rozstrzygnął wynik rywalizacji. Tamten atak mógł się udać, a wtedy Contador musiałby walczyć na serio.
A tak, panowie czekali na Col de Tourmalet, gdzie nie potrafili zdecydowanie rywala pokonać. Ale Andy sam jest winny tej sytuacji, nie zmienia się biegu pod obciążeniem.

Mimo wszystko żal, że już się skończyło. Na szczęście już w za tydzień, wyjadę pod Konstancin, powitać Tour de Pologne. Uśmiech
Odpowiedz
#29
Po zakończeniu wyścigu czy etapu, kolarz wchodzi na podium, zakładana jest mu koszulka, ktoś ważny wręcza mu nagrodę i na koniec dwie wysokie i seksowne hostessy stają po obu stronach zwycięzcy, dają mu jednocześnie całusa i tak zastygają na chwilę, aby zapozować do zdjęcia.
Tak to wygląda:

[Obrazek: 51fdffc1cc6d33_15473357.jpg]


Dzisiaj gdzieś w wiadomościach sportowych mignęło mi ujęcie z dekoracji wyścigu.
Jednak tym razem między seksownymi hostessami stała Maja Włoszczowska, która wygrała wyścig.
Nagle dopadła mnie myśl, jak one to razem we trójkę zrobią przed fleszami? Duży uśmiech
Zamierzam stworzyć mężczyznę i kobietę z grzechem pierworodnym. Następnie zamierzam zapłodnić kobietę samym sobą, tak abym mógł się narodzić. Będąc człowiekiem, zabiję się w ramach ofiary dla samego siebie aby ocalić Cię od grzechu na który Cię początkowo skazałem... TA DA!!!
Odpowiedz
#30
Ze zdziwieniem zobaczyłem, że mój stary wątek jeszcze wisi na wysokiej pozycji w dziale "Wydarzenia". Skorzystam z okazji, i podzielę się z Wami ogromną radością. Mamy za sobą niezwykły rok w polskim sporcie. Zaczęło się od Soczi, gdzie nasi reprezentanci zgarnęli worek medali, więcej niż w całej historii występów Polaków na Zimowych Igrzyskach. Siatkarze zdobyli tytuł Mistrzów Świata na imprezie rozgrywanej w Polsce(czego co prawda Polacy nie mogli zobaczyćOczko) ale i tak jest się z czego cieszyć. W końcu, po wiekach marazmu, coś drgnęło w polskiej piłce nożnej - wreszcie wygraliśmy z Niemcami i to nie w meczu o pietruszkę.
Ale te wszystkie sukcesy nie wywołały u mnie(proszę się nie gniewać), aż takiej euforii, jak to, czego w tym pamiętnym roku dokonali polscy kolarze.Uśmiech
Po raz pierwszy w moim długim życiu mogłem oglądać Polaków, jako głównych aktorów wydarzeń w zawodowym peletonie i przechodzących do legendy tego sportu. Rozpoczął tę wspaniałą passę Michał Kwiatkowski. "Kwiatek" już wiosną wybijał się w trakcie słynnych kolarskich klasyków, następnie, był niezwykle aktywny w początkowej fazie Tour de France. Ale to nie on, lecz Rafał Majka dostarczył polskim kibicom kolarstwa emocji, niedoświadczanych od czasów startów Ryszarda Szurkowskiego, Staszka Szozdy, Joachima Halupczoka i Leszka Piaseckiego. We wspaniałym stylu wygrał dwa "królewskie" etapy w Alpach i Pirenejach, zdobywając koszulkę najlepszego górala. Takich cudów "najstarsi górale" nie pamiętają, a kto nie oglądał i nie słuchał komentarzy Tomasza Jarońskiego i Krzysztofa Wyrzykowskiego w Eurosporcie, stracił niepowtarzalny show.
[Obrazek: 2at9C5m5.jpeg]
Potem Rafał w pięknym stylu wygrał Tour de Pologne, po raz pierwszy Polak wygrał tę imprezę, od kiedy nasz narodowy Tour ma najwyższą kategorię UCI ProTour.
I kiedy już wydawało się, że nie może być lepiej, Kwiatek po fantastycznym występie całej polskiej drużyny został ZAWODOWYM MISTRZEM ŚWIATA w kolarstwie szosowym.Uśmiech

O roku ów, kto Cię widział w naszym kraju...Duży uśmiech


Warto doświadczyć choć namiastki emocji, które towarzyszą kolarzom:
https://www.youtube.com/watch?v=WalO_UDJkYM
Odpowiedz
#31
Właśnie odbywa się wyścig kolarski, czasami nazywany "małym" Tour de France -wyścig Paryż-Nicea.
Piszę na ten temat, gdyż od jesieni mamy w Polsce mistrza świata w kolarstwie szosowym - Michała Kwiatkowskiego.Uśmiech

[Obrazek: 041014-OPQS-Kwiatkowski-World-Champion-5...-Waele.jpg]
który jedzie w tym wyścigu, jak na mistrza przystało. Polecam oglądanie w weekend końcówki wyścigu, jeśli już nie dla sportowych emocji, to dla niesamowitych plenerów Francuskiej Riwiery.

Zdjęcie które oglądacie, przypomniało mi epizod z ubiegłorocznej dyskusji na Katolik.pl ze zwolennikami palenia tęczy i wszystkiego co symbolizuje.
Napisałem im, że kolarski mistrz świata jeździ w tęczowej, "pedalskiej" koszulce, a obserwując wyczyny naszych chłopaków ścigających się na rowerach, któryś z nich może tę koszulkę zdobyć. I wykrakałem.Uśmiech
Odpowiedz
#32
Widzę, że brakuje kibiców kolarstwa na forum, ale z obowiązku donoszę, że skończyła się kolejna edycja Wielkiej Pętli. Po raz kolejny, z wybitnym udziałem polskich kolarzy. Zabrakło Michała Kwiatkowskiego, a szkoda, gdyż jego ekipa Team Sky dokonywał na francuskich drogach rzeczy wielkich i "Kwiatek" mógłby wykazać się jako przyboczny Chrisa Frooma.
Ale Maciek Bodnar, Bartek Huzarski i przede wszystkim Rafał Majka, dostarczyli polskim kibicom mnóstwo radości.
Ucieczki naszych "muszkieterów" dostarczały emocji, ale i wpływały na wynik rywalizacji wielkich. Tak było gdy Maciek Bodnar z Peterem Saganem, Chrisem Froomem, wykorzystując wiatr, oderwali się od peletonu i finiszowali przed nim. Tak było gdy Rafał wraz Bartoszem wiele kilometrów jechali w ucieczce i tak było, gdy jazda przed peletonem zapewniła Rafałowi Majce jedno z najcenniejszych trofeów, słynną koszulkę w grochy - koszulkę najlepszego "górala" Tour de France. I to po raz kolejny. Uśmiech
[Obrazek: majka.jpg]

Mając takich kolarzy możemy spodziewać się pięknych chwil podczas zbliżających się wyścigów na Igrzyskach Olimpijskich w Rio.
Odpowiedz
#33
Spieszę donieść,.że nie jesteś jedynym kibicem kolarstwa na forum.Wyczyny naszych chłopaków na  TDF osłodziły nam niepowodzenie i pech "Kwiatkosia" na Tour de Pologne.Oby do Rio zdążyli  się zregenerować.No i pewnie od indywidualnej dyspozycji zawodników będzie zależało, kto zostanie wybrany liderem drużyny.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
#34
exeter napisał(a): z obowiązku donoszę, że skończyła się kolejna edycja Wielkiej Pętli
Słyszałem na Trójce. Nawet jak ktoś nie lubi kolarstwa, to relacji Brzezińskiego nie da się nie lubić.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#35
Dziękuję Wam, miło wiedzieć, że jest więcej zakręconych na punkcie wyścigów kolarskich. Uśmiech

zefciu,

słuchałem jadąc samochodem niedzielnej audycji sportowej w Trójce i wspomniany przez Ciebie pan Brzeziński podsumowywał na gorąco kończący się Tour de France. Był bardzo rozemocjonowany. To ważne u komentatora, ale oprócz emocji musi być także znajomość dyscypliny, i ten dar, pozwalający niektórym wznosić się na wyżyny mistrzostwa. Pod tym względem nikt w kraju nie może równać się z parą komentatorów Eurosportu - Tomaszem Jarońskim i Krzysztofem Wyrzykowskim, którzy specjalizują się w kolarstwie i biathlonie.
Jaroński, Wyrzykowski lipcowa rapsodia

A co do Touru, bez względu na jego różne mankamenty i niedociągnięcia, rok dzieli się na czas przed, w trakcie, i po, Tour de France. 

Czekam na Vueltę, ale to już nie to samo. Choć kto wie, może Majka pokusi się o pojechanie trzeciego wielkiego Touru w jednym sezonie?

Nie mogłem się powstrzymać, żeby nie przywołać najpiękniejszych chwil z Touru sprzed dwóch lat:
17 etap w Pirenejach
Odpowiedz
#36
Dla mnie Brzeziński jest fascynujący przede wszystkim dzięki poetyckości opisów. Zwroty typu "spod oszronionych brwi spogląda na peleton Mont Blanc" to w jego reportażach norma.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#37
zefciu,

ponieważ sam jeżdżę na rowerze szosowym, bardzo cieszy mnie wyraźnie dostrzegalny na naszych drogach renesans tego typu rowerów. Jeździ coraz więcej ludzi, mają coraz lepsze rowery, ale najbardziej cieszy widok dziewczyn na rowerach szosowych. Młode, zgrabne, ubrane w obcisłe ciuszki, na szybkich rowerach, są radością dla oczu. Przy czym nie jest to tylko jazda na pokaz - w tym roku po raz pierwszy dziewczyna odjechała mi na rowerze. I żadnym wytłumaczeniem nie może być fakt, że miałem wtedy 60 km w nogach i że było to na wiosnę, podczas rozjeżdżania. Zwyczajnie, była ode mnie lepsza.
Zobacz sam:
[Obrazek: monika_brzezna_ok-1024x682.jpg]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości