(02.04.2020, 07:57)kmat napisał(a): Ze starym budownictwem kamienicowym jest jeden problem. Ono było często budowane z założeniem, że w środku będzie zimno jak w dupie u Eskimosa. Potem docieplenie i wymiana okien, i mamy fermę grzybów.
Zależy, budowano grube mury, żeby była izolacja solidna i to się sprawdzało dopóki ćwoki tego nie otynkowały. Mamy dwa mieszkania w starym budownictwie i tam gdzie tynk był cienki i odpadł w latach 90 nie ma śladu grzyba, mimo braku rynien. Tam gdzie był musiałem nowe rynny montować i dwa sezony suszyć. No i kamienne ściany działają na zasadzie osmozy jakiejś, bo w upały wystarczą rolety i nie trzeba klimatyzacji, w zimie kaflakiem spokojnie się kilkadziesiąt metrów ogrzewa. Debilizmem jest kładzenie na nie czegokolwiek. Albo po starodawnemu puścić pnącza (super sprawa i izolacja fajna i cholerstwa piją wodę spod murów i jeszcze dekoracja), albo tynki gliniane albo te supernowoczesne na jakichś stelażach, paroprzepuszczalne. Ale to drogie jednak.
(02.04.2020, 20:18)Sofeicz napisał(a): Akurat taka konstrukcja ścian nie jest aż tak straszna.
Jak w mieszkaniu jest odpowiednia wentylacja, to pleśń tego nie tyka.
Ale przy szpachlowaniu i malowaniu, to koszmar.
PS. Wentylacja, to coś, co przeciętny Polak najchętniej by wyeliminował.
Stąd te zamurowywane kratki wentylacyjne i zatkane mikrowentylacje w oknach plastikowych.
Ludzie kompletnie nie mają pojęcia, że w ten sposób sami sobie ukręcają bicz na głowę.
Bo w powszechnym przekonaniu to wyższe rachunki za ogrzewanie i nieco w tym racji.
Sebastian Flak

