Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Prawo - pytania i odpowiedzi
Socjopapa napisał(a):
Gawain napisał(a): No chodzi o to, jak się roczny dochód liczy. Załóżmy, że jest dwuosobowe gospodarstwo domowe i jedna osoba ma dochód większy a druga mniejszy. Całość dochodów dzieli się na dwa. A jak jedna osoba się wymelduje to co dalej? Jak tej drugiej osobie się to liczy? Dochód z połowy roku musi liczyć jak dla dwóch osób, a z drugiej połowy tylko swój? Chodzi mi o to jak takie rzeczy rozliczać, wpisywać w te różne druczki, PiTy itp.

Dochód Ci się zmienia od przemeldowania?

W momencie, w którym dwie osoby przestają rozliczać się razem zmienia się wysokość dochodu. A przemeldowanie to taki przykład. Przecież wtedy jasno i wyraźnie widać, że te dwie osoby prowadzą różne gospodarstwa domowe.

Cytat:Bo nadal nie rozumiem. Chodzi Ci o zasady wspólnego rozliczenia małżonków?

Raczej o dzieci i rodziców.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Potrzebuję jednak bardziej precyzyjnie: kto się przemeldował? Pełnoletnie uczące się dziecko, pełnoletnie nie-uczące się dziecko, niepełnoletnie uczące się dziecko? Czy przemeldowujące się dziecko osiągało przychody? Jeśli tak, to czy były powyżej kwoty wolnej? Jak dotychczas zainteresowane osoby się rozliczały, jak rozumiem, dla podatków? 

Swoją drogą, dochód nikomu się od przemeldowania się zmienia - co do zasady może się okazać, że nie można już korzystać ze wspólnego rozliczenia małżonków, albo ze wspólnego rozliczenia dziecka z samotnym rodzicem, co może wpłynąć na wysokość podatku, ale dochód w każdej z tych sytuacji określa się odrębnie dla każdego podatnika. Dopiero po określeniu dochodu pojawia się preferencja w której miejsce zamieszkania (a miejsce zameldowania może na nie wskazywać) może mieć znaczenie.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
Wsadzilem gdzieś kwit opłaty podatku za nieruchomości, będzie mi niedługo potrzebny a e wiem czy znajdę. Wydają tego duplikaty albo coś w ten deseń?
Sebastian Flak
Odpowiedz
Na poczcie płaciłeś? Jak będą w stanie zidentyfikować tę transakcję to powinni wydać, pewno za opłatą. Problem w tym jak mieliby ją zidentyfikować. To chyba prościej wystąpić z wnioskiem o niezaleganie - to urząd po swojej stronie sprawdzi czy mu styka.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
Kwestia wygląda tak.

Brat otrzymał w spadku od osoby niespokrewnionej udział w nieruchomości. Spadek w formie testamentu  u notariusza. Nie wiem jak nazywa się ta forma testamentu ale to nie jest tak, że tam jest zapisane,  że brat otrzymuje jakiś tam udział w spadku np 1/2 tylko taki w którym osoba ta zapisuje mu ten konkretny udział w nieruchomości w spadku - nic więcej. Oprócz tego do majątku tej osoby należy samochód oraz inne mieszkanie. Najprawodpodobniej odnośnie tych rzeczy  nie ma żadnego testamentu i dziedziczenie będzie na zasadach ogólnych. Problem w tym, że wśród spadkobierców jest około 30 osób - część za granicą itp.

Czyli będzie problem.

W związku z tym mam pytanie.

Na ten moment z tego co wiem żadnych długów nie ma. Zobowiązania i rachunki płacone na bieżąco. Ale ...

Czy z powodu przyjęcia spadku spółdzielnia  mieszkaniowa może mieć roszczenia wobec brata z powodu czynszu w tym drugim mieszkaniu, którego brat nie dziedziczy a który po śmierci właściciela prawdopodobnie nie będzie płacony.
Czy podobne roszczenia mogą być wysunięte odnośnie kary za brak OC wspomnianego samochodu którego brat też nie dziedziczy bo po śmierci pewnie nikt nie będzie go opłacał?

W obu przypadkach chodzi nie o dotychczasowe długi ale o należności przyszłe, które prawdopodobnie pojawią się po śmierci spadkodawcy.
Wybieram się z tym wszystkim do jakiejś kancelarii prawnej, ale jakby ktoś uczony w prawie zakreślił mi choć zarys tej sytuacji byłbym wdzięczny.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a): Kwestia wygląda tak.

Brat otrzymał w spadku od osoby niespokrewnionej udział w nieruchomości. Spadek w formie testamentu  u notariusza. Nie wiem jak nazywa się ta forma testamentu ale to nie jest tak, że tam jest zapisane,  że brat otrzymuje jakiś tam udział w spadku np 1/2 tylko taki w którym osoba ta zapisuje mu ten konkretny udział w nieruchomości w spadku - nic więcej. Oprócz tego do majątku tej osoby należy samochód oraz inne mieszkanie. Najprawodpodobniej odnośnie tych rzeczy  nie ma żadnego testamentu i dziedziczenie będzie na zasadach ogólnych. Problem w tym, że wśród spadkobierców jest około 30 osób - część za granicą itp.

Czyli będzie problem.

W związku z tym mam pytanie.

Na ten moment z tego co wiem żadnych długów nie ma. Zobowiązania i rachunki płacone na bieżąco. Ale ...

Czy z powodu przyjęcia spadku spółdzielnia  mieszkaniowa może mieć roszczenia wobec brata z powodu czynszu w tym drugim mieszkaniu, którego brat nie dziedziczy a który po śmierci właściciela prawdopodobnie nie będzie płacony.
Czy podobne roszczenia mogą być wysunięte odnośnie kary za brak OC wspomnianego samochodu którego brat też nie dziedziczy bo po śmierci pewnie nikt nie będzie go opłacał?

W obu przypadkach chodzi nie o dotychczasowe długi ale o należności przyszłe, które prawdopodobnie pojawią się po śmierci spadkodawcy.
Wybieram się z tym wszystkim do jakiejś kancelarii prawnej, ale jakby ktoś uczony w prawie zakreślił mi choć zarys tej sytuacji byłbym wdzięczny.
Zależy jak leży. Z tego co piszesz to chyba jest zapis. Zapis może być zwykły albo windykacyjny. Przy zwykłym odpowiedzialność za długi spadkowe nie grozi. Przy windykacyjnym zakres odpowiedzialności jest taki jak spadkobierców (odpowiedzialność solidarna), ale do wartości przedmiotu zapisu w dacie otwarcia spadku.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
Mam znajomą, która rozwodzi się z mężem. Chciałem się z nią spotkać (pracowaliśmy kiedyś razem i to czysto koleżeńska relacja, żeby nie było Język) ale ona odmówiła, mówiąc, że jej mężowi coś odbiło i boi się, że wystąpi o rozwód z orzeczeniem winy a chce mieć wszystko jak najszybciej z głowy. Okazało się, że z tego powodu prawie wcale nigdzie nie wychodzi sama. Nie spotyka się z przyjaciółmi i tak dalej.
Wydaje mi się, że grubo z tym przesadza, w końcu jej mąż musiałby dysponować jakimiś dowodami na to, że go zdradza, a samo wychodzenie z domu tym nie jest. Z drugiej strony pozwać może ją chyba zawsze, niezależnie od tego, co ona robi. Obiecałem jej, że o to popytam, niestety sam znam jedynie kilku niedoszłych prawników i do głowy przychodzi mi tylko Socjopapa Duży uśmiech
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
Jeśli znajoma chce się dobrze rozwieść z mężem, któremu odbiło, powinna zatrudnić prawnika. Owszem, wydatek jest, ale opłacalny.

Jeśli znajoma nie chciała się spotkać sam na sam u niej czy u Ciebie w domu, to miała rację. Jeśli nie chciała się spotkać w nieromantycznym, publicznym miejscu, to może być znak, że jej odbiło lub że jej mąż może mieć realne postawy do wnioskowania o rozwód z orzeczeniem o jej winie.


To nie jest oczywiście odpowiedź prawnika, tylko moja opinia.
Orzeczenie o winie przy rozwodzie nie jest łatwe do uzyskania, ale nie niemożliwe. Pomoc dobrego (zaangażowanego, niekoniecznie drogiego) prawnika nieoceniona.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
Nie no, chodzi o kawe/piwo na mieście przecież. I już nawet nie chodzi o moje z nią spotkanie, tylko o to, że ona z nikim nie ma kontaktu, bo się tego obawia. A z tego co pamietam chce się od męża "uwolnić jak najszybciej" a sprawy z orzekaniem o winie się ciągną.

Nie wiem czy to istotne ale chodzili na terapie malzenska z jej inicjatywy, a chce się rozstać z powodu braku zaangażowania jej faceta w związek. Jeśli tak było i nie umknęło uwadze terapeutki, to chyba jest to dla niej pomocne?
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
Jeśli nie zrobiła niczego poważnego (zdrady małżeńskie, przemoc itp.) a obawia się orzeczenia o swojej winie, to sprawia wrażenie paranoiczki. Jeśli mąż nie chciał angażować się w związek, to czemu miałby chcieć przeciągać rozwód?
Wychodzenie z domu i spotykanie się w miejscach publicznych z ludźmi na nierandkach, po rozstaniu z mężem, w żaden sposób nie świadczyłoby przeciwko niej w sądzie. Raczej jej paranoiczne zachowanie nie jest normalne.
Może to przygnębienie po rozstaniu z mężem, nie ma ochoty z nikim się spotykać i podaje byle jakie powody?
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
znaLezczyni napisał(a): Jeśli mąż nie chciał angażować się w związek, to czemu miałby chcieć przeciągać rozwód?

Chyba nie doceniasz ogromu ludzkiej złośliwości jako motywu działania. Mógł nie chodzić na terapie na złość babie, teraz na złość babie będzie przeciągać. Inną motywacją jest "Rechthaberei", czyli poczucie, że ma się rację. Jeżeli ze strony faceta wszystko było w porządku, to terapie były niepotrzebne. A jeżeli ona teraz chce rozwodu, choć wszystko było w porządku, to oczywiste jest że jest winna, i cały świat powinien się o tym dowiedzieć.

Takie dwie hipotezy na szybkiego. Dodajmy, że kwestia winy miała kiedyś wymierne efekty w kwestii orzekania alimentów. Nie wiem jak dziś, ale być może facet chce w ten sposób uniknąć obowiązku alimentacyjnego.

Cytat:Wychodzenie z domu i spotykanie się w miejscach publicznych z ludźmi na nierandkach, po rozstaniu z mężem, w żaden sposób nie świadczyłoby przeciwko niej w sądzie.

Mogłoby nawet przyspieszyć kwestię, bo świadczy o trwałym rozpadzie pożycia. Ale znowu, obawa ekonomi

Cytat:Może to przygnębienie po rozstaniu z mężem, nie ma ochoty z nikim się spotykać i podaje byle jakie powody?

Jedno nie musi drugiego wykluczać. Może nie mieć ochoty i/lub Język obawiać się konsekwencji.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Żaden sąd nie orzeknie jej winy na podstawie tego, że po rozstaniu z mężem wychodziła z domu i bywała w miejscach publicznych.
Nie ma się czego obawiać. A na ewentualną złośliwość męża i samouspokojenie najlepszy jest adwokat.



Cytat:Może nie mieć ochoty i/lub [Obrazek: tongue.gif] obawiać się konsekwencji.


Proszę bez i/ :)
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
Dragula napisał(a): Mam znajomą, która rozwodzi się z mężem. Chciałem się z nią spotkać (pracowaliśmy kiedyś razem i to czysto koleżeńska relacja, żeby nie było Język) ale ona odmówiła, mówiąc, że jej mężowi coś odbiło i boi się, że wystąpi o rozwód z orzeczeniem winy a chce mieć wszystko jak najszybciej z głowy. Okazało się, że z tego powodu prawie wcale nigdzie nie wychodzi sama. Nie spotyka się z przyjaciółmi i tak dalej.
Wydaje mi się, że grubo z tym przesadza, w końcu jej mąż musiałby dysponować jakimiś dowodami na to, że go zdradza, a samo wychodzenie z domu tym nie jest. Z drugiej strony pozwać może ją chyba zawsze, niezależnie od tego, co ona robi. Obiecałem jej, że o to popytam, niestety sam znam jedynie kilku niedoszłych prawników i do głowy przychodzi mi tylko Socjopapa Duży uśmiech
Takimi sprawami na szczęście się nie param, ale jak pamiętam to trzeba grubych dział, żeby dostać rozwód z orzeczeniem o winie. Nie wiem jak dalece posunięte musiałyby być wyjścia, żeby mogły zostać uznane za winę w rozpadzie małżeństwa, szczególnie w generalnie przychylnym kobietom sądom rozwodowym - jakieś ciągi alkoholowe po kilka dni to pewno byłyby dobrym materiałem, ale przecież nie normalne wyjścia na kawę.

Jeśli ona chce mieć jak najszybciej z głowy to niech sama wystąpi z pozwem, bez orzekania o winie i znajdzie sobie adwokata od takich spraw - doradzi jak zebrać materiał wskazujący na trwały i kompletny rozkład pożycia (bo to bywa problematyczne) oraz ogarnąć kwestie majątkowe (wina winą, a podział majątku to prawie zawsze trudna sprawa). No i mediacje na początek to podobno bardzo dobra opcja - zaskakująco często udaje się dojść do porozumienia i oszczędzić sobie nerwów, kosztów i czasu.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
Dzieki, socjo Uśmiech Bert, znalezczyni - co do teorii psychologicznych, to nie znam tej dziewczyny dlugo ani dobrze, jej męża nie poznalem nigdy, więc nie ma tu co gdybac. Duży uśmiech

edit: jedyny problem jaki jeszcze ma to to, że jej facet jest na okresie próbnym, bo zmieniał pracodawcę jakoś w grudniu. Samo to jest jakąś podstawą do zasądzenia alimentów, czy dopiero gdyby nie przedłużono mu zatrudnienia?
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
Primo, robi to wrażenie, jakby facet zmieniał pracę... pod przyszłe alimenty.

Secundo, robisz wrażenie, że... trochę mocno wciągasz się w nie swoje sprawy. Albo - dajesz się wciągnąć.

Tertio, ad rem niewiele tu dodam, sorry, a guglować umiesz sam.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Nah. Ludzkie dramaty to 20 minut pisania w dobie internetu Duży uśmiech
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
No ba! Tyle że osoby z dramatami życiowymi mają taką dziwną tendencję, że czasem przewalają je na inne osoby. Ty się przejmujesz, starasz, angażujesz. A potem w najlepszym przypadku masz frustrację, że ta osoba i tak robi po swojemu. W przypadku średnim odkrywasz, że mówiła ci tylko tę ładniejszą połowę prawdy o sobie. A w najgorszym przypadku okazujesz się winnym jej dalszych nieszczęsnych losów.

Sorry, ja znowu o sobie. Więc Gawaine Dragulo po prostu uważaj, żebyś nie robił moich błędów.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Może chcesz się czymś podzielić? Duży uśmiech
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
bert04 napisał(a): Sorry, ja znowu o sobie. Więc Gawaine, po prostu uważaj, żebyś nie robił moich błędów.

Uno momento señor. Miłość mojego życia aktualnie zamężna nie jest, więc proszę mi tu nic nie insynuować, zwłaszcza, że to Herr Dragula zadaje pytania.

Ja już trafiłem na ciężkiego niedorozwoja z bólem dupy, który mnie stalkował i wymyślał niestworzone brednie. Zamężnych kochanek jeszcze nie miałem, ale przy takich freudowskich pomyłkach to się i takich doczekam. Podobnie jak dziewięciorga tych nieszczęsnych dzieci...
Sebastian Flak
Odpowiedz
@Gawain

Poprawiłem, sorry. A dla uściślenia, to nie o "kochankach" było

@Dragula

Nie, nie chcę.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości