Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pytania do teistów
Jesteś chrześcijaninem biblijnym, a to oznacza, że wyznajesz jezioro ognia, w którym z woli Bożej skończy każdy nieusprawiedliwiony grzesznik. Nieważne, że tego jeziora nie czcisz (a powinieneś - bo Bóg go chce). Ważne, że je wyznajesz.

Nie wykpisz się więc, że nie życzysz nikomu śmierci doczesnej, skoro wyznajesz śmierć drugą dla niezliczonej rzeszy ludzi.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
TylkoPrawda napisał(a): O to mi właśnie chodzi, że zjawisk nadprzyrodzonych nie da się zbadać czy wyjaśnić za pomocą dostępnych metod naukowych. Odnosiłem się do stwierdzenie Zefcia, że kreacjonizm to bzdura, bo nie posługuje się rzetelną metodą naukową. Nie można stwierdzić, że coś jest bzdurą, bo nie możemy tego zbadać dostępnymi metodami. Inaczej mówiąc, to że nie możemy czegoś zbadać, nie jest dowodem na bzdurność tego czegoś.
Teraz udajesz, że chodziło Ci o kreacjonizm jako pogląd filozowiczny a przecież parę postów wyżej stawiałeś te bzdury na równi z teorią ewolucji, czyli traktowałeś to jako coś należącego do świata nauki. Nieładnie, nie po chrześcijańsku jest wciskanie takich kitów.
Odpowiedz
ErgoProxy napisał(a): Jesteś chrześcijaninem biblijnym, a to oznacza, że wyznajesz jezioro ognia, w którym z woli Bożej skończy każdy nieusprawiedliwiony grzesznik. Nieważne, że tego jeziora nie czcisz (a powinieneś - bo Bóg go chce). Ważne, że je wyznajesz.

Nie wykpisz się więc, że nie życzysz nikomu śmierci doczesnej, skoro wyznajesz śmierć drugą dla niezliczonej rzeszy ludzi.

Nikomu źle nie życzę, wręcz przeciwnie. Jestem chrześcijaninem biblijnym i moim szczerym pragnieniem jest, żeby każdy człowiek w porę się nawrócił i uniknął przykrych konsekwencji.
Kiedy Bóg kazał czcić jezioro, bo jakoś nie kojarzę.
Boga mam czcić, a nie jezioro.

Osiris napisał(a):
TylkoPrawda napisał(a): O to mi właśnie chodzi, że zjawisk nadprzyrodzonych nie da się zbadać czy wyjaśnić za pomocą dostępnych metod naukowych. Odnosiłem się do stwierdzenie Zefcia, że kreacjonizm to bzdura, bo nie posługuje się rzetelną metodą naukową. Nie można stwierdzić, że coś jest bzdurą, bo nie możemy tego zbadać dostępnymi metodami. Inaczej mówiąc, to że nie możemy czegoś zbadać, nie jest dowodem na bzdurność tego czegoś.
Teraz udajesz, że chodziło Ci o kreacjonizm jako pogląd filozowiczny a przecież parę postów wyżej stawiałeś te bzdury na równi z teorią ewolucji, czyli traktowałeś to jako coś należącego do świata nauki. Nieładnie, nie po chrześcijańsku jest wciskanie takich kitów.

Zestawiając TE i BB z kreacjonizmem, pisałem, że i jedno i drugie jest na poziomie wiary, bo nie ma wystarczających dowodów na te naukowe teorie.
Odpowiedz
ErgoProxy napisał(a): Natomiast konflikt między nauką a religią rzeczywiście istnieje, tylko że on nie polega na tym, na czym koledze się wydaje. Otóż podejście naukowe jest takie: "słuchajcie, Bóg istnieje; teraz sprawdźcie moje wyniki, bo ja w to nie wierzę". Natomiast podejście religijne jest takie: "słuchajcie, Bóg istnieje; teraz będziecie posłuszni, albo was kurwy pozabijam".

Antyreligijny przesadyzm ale ze źdźbłem prawdy. Istotą podejścia naukowego jest sceptycyzm, wątpliwość, niewiara. Istotą religii jest, właśnie. Osoby postulujące jakiś symetryzm między nauką a religią nie zrozumieli po prostu nauki i jej podstawowego modus operandi.


Cytat:Wy, wyznawcy Chrystusa, to pogaństwo żeście zanegowali w imię pokerowej zagrywki, w myśl której Chrystus złamał naturalistyczne zasady tego świata, wielokrotnie i drastycznie, i to wszystko stało się naprawdę w pewnym miejscu i czasie.

A tu już bzdury pleciesz. KAŻDA szanująca się religia była zakorzeniona w historii, pogaństwa nie były tu jakoś wyjątkowe. Znasz poematy o Gilgameszu? Historie o Krisznie i Ardżunie? Iliadę? Historie o założycielach i herosach miast greckich, którzy ucztowali na Olimpie za życia albo po śmierci? Ba, w czasach jezusowych właśnie rozwijał się kult boskich cezarów, z cudami, a jak. A w dalekiej Japonii w późniejszych czasach nie tylko cesarz był boskiego pochodzenia, także znaczące głowy rodów pośmiertnie były czczone jako kami.

Teraz idź i nie grzesz więcej.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
TylkoPrawda napisał(a): To kreacjonizm ewolucyjny
A co to za oksymoron?
Cytat:zwany też ewolucjonizmem teistycznym
Czyli ewolucjonista jednak może wierzyć w Boga. No popatrz.
Cytat:ale wiesz czego obecnie uczy się nasze dzieci w szkołach i jakie będzie później ich myślenie?
Różnych rzeczy uczy się w szkołach. Także bzdur. Jednakże Ty to myślenie przecież wzmacniasz potwierdzając, że istnieje sprzeczność między wiarą a TE.
Cytat:To już nie jest przekazywanie wiedzy, to już jest czysta propaganda.
Dlaczego? Nawet Biblia pokazuje nam, że wyobrażanie sobie królowania Dawida na wzór królów nowożytnych, czy średniowiecznych to błąd.
Cytat:A odnośnie nienaukowości kreacjonizmu...
No to ta nienaukowość nie ma żadnego związku z tym, że kreacjonizm odwołuje się do Boga. Nienaukowość kreacjonizmu wynika z tego, że kreacjonizm nie przedstawia żadnych weryfikowalnych przewidywań.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
bert04 napisał(a):Antyreligijny przesadyzm
Zgadza się i na dodatek mało sprawiedliwy, bo zestawiający postawę w pewien sposób idealistyczną z przaśną rzeczywistością świata tego w całym jej szkaradzieństwie.

bert04 napisał(a):KAŻDA szanująca się religia była zakorzeniona w historii, pogaństwa nie były tu jakoś wyjątkowe.
Hm.

Zdaje mi się jednak, że pogaństwa generalnie operowały i operują pewnym nimbem boskości, uduchowienia, jakie w katolicyzmie płynie tylko z nurtem tzw. pobożności ludowej. Dlatego to zakorzenienie w historii owszem, jest - ale w historii MITYCZNEJ. Że zawsze z tyłu głowy mamy pojęcie jakiegoś Wieku Złotego, czy Wysokiej Równiny Niebios, z której zstąpili przodkowie Cesarzy. Natomiast historia Zbawienia, przynajmniej jak ją katolicy opowiadają, jest do bólu... namacalna? No przychodzi Bóg do nas ZA NASZEGO ŻYCIA i zachowuje się jak świecki; operuje takimi tylko narzędziami, jakie zwykły śmiertelnik ma w ręku, a kiedy przychodzi do demonstrowania mocy, to nawet anioł w surmę nie zadmie - ba, za pierwszym razem to w ogóle kurwy latają, i to pod adresem rodzonej matki. Jakoś wątpię, żeby Kryszna sobie pozwolił.

Na marginesie, z tą boskością Cesarza, to jednak był pomysł następcy tronu, ale brytyjskiego; po prostu podrzucił parę pomysłów koledze ze studiów. Większość historycznych Cesarzy pełniła funkcje poniekąd arcykapłańskie, odprawiając różne rytuały celem zapewnienia przychylności Duchów krajowi i ludziom, i na tym się kończyło.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
zefciu napisał(a):
TylkoPrawda napisał(a): To kreacjonizm ewolucyjny
A co to za oksymoron?
Cytat:zwany też ewolucjonizmem teistycznym
Czyli ewolucjonista jednak może wierzyć w Boga. No popatrz.
Cytat:ale wiesz czego obecnie uczy się nasze dzieci w szkołach i jakie będzie później ich myślenie?
Różnych rzeczy uczy się w szkołach. Także bzdur. Jednakże Ty to myślenie przecież wzmacniasz potwierdzając, że istnieje sprzeczność między wiarą a TE.

Teistyczny ewolucjonizm (kreacjonizm ewolucyjny) to forma kreacjonizmu, a nie ewolucjonizmu (poczytaj w Wiki).

Jeśli nie dostrzegasz tego lub nie widzisz problemu w tym, że ewolucjonizm jest coraz agresywniej wykorzystywany do prób wypleniania z umysłów (chociażby poprzez nauczanie takich bzdur w szkołach) koncepcji Bożego udziału w dziele stworzenia, to wybacz, ale szkoda mi czasu na jałową dyskusję z Tobą.
Odpowiedz
ErgoProxy napisał(a): Jesteś chrześcijaninem biblijnym, a to oznacza, że wyznajesz jezioro ognia, w którym z woli Bożej skończy każdy nieusprawiedliwiony grzesznik. Nieważne, że tego jeziora nie czcisz (a powinieneś - bo Bóg go chce). Ważne, że je wyznajesz.

Nie wykpisz się więc, że nie życzysz nikomu śmierci doczesnej, skoro wyznajesz śmierć drugą dla niezliczonej rzeszy ludzi.

Tak nielogiczne, że aż boli O matko
Co ma piernik do wiatraka?
Jak można wiarę w śmierć drugą łączyć z życzeniem komukolwiek śmierci (obojętne której- pierwszej, drugiej,siódmej...piętnastej )

Secundo, nie z woli Boga skończy człowiek śmiercią drugą.
Odpowiedz
Po pierwsze, nie ma "wiary w śmierć drugą", tylko śmierć druga jest. Realna jak beton.

Po drugie, jezioro ognia stworzył Bóg, więc jest ono dobre. Wszystko, co stwarza Bóg, jest dobre.

Po trzecie, jak się ktoś opowiada po stronie Boga, to żyruje Jego politykę względem bytów widzialnych i niewidzialnych.

I nie ma przebacz. Albo sprzedajesz Bogu latającego faka, albo wkopujesz ludzi do tego jeziora; pozostaje pytanie, jak bardzo naiwną osóbką jesteś. W jednym masz rację: to nie jest życzenie czegokolwiek komukolwiek. To są realne fakty i czyny, których jeśli jeszcze nie dokonałaś, to kiedyś Bóg Ciebie weźmie za gardło i powie: jeśli Ty jego tam nie wkopiesz, nie jesteś moją przyjaciółką, a wtedy wkopię tam Ciebie Ja.

Ad secundo, Ap 20:15: Jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia. Podkreślam: został wrzucony, a nie: wskoczył do. Proszę bardzo nie przekręcać, bo doda Bóg plag zapisanych w tej księdze.

Tyle wykładu z pomysłów jakiegoś Ducha japońskiego, co sobie jaja robił.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
ErgoProxy napisał(a): Po pierwsze, nie ma "wiary w śmierć drugą", tylko śmierć druga jest. Realna jak beton.

Tak, bo wiara to "oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych".

ErgoProxy napisał(a): Po drugie, jezioro ognia stworzył Bóg, więc jest ono dobre. Wszystko, co stwarza Bóg, jest dobre.

Uszanowanie wolnego wyboru jest dobre, też tak uważam.
 
ErgoProxy napisał(a): Ad secundo, Ap 20:15: Jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia. Podkreślam: został wrzucony, a nie: wskoczył do. Proszę bardzo nie przekręcać, bo doda Bóg plag zapisanych w tej księdze.

Apokalipsa, ciężka jak dla kogoś kto ostrzega przed pomyłką odróżnienia Boga od Ducha Japońskiego Oczko

Wybrać śmierć drugą tutaj, w życiu doczesnym, to nie to samo co stanąć przed Bogiem (On jest, życie wieczne jest)
Bóg ma rozdać cyjanek żeby sami "wskoczyli"?
"Sprawiedliwy z wiary żyć będzie" Rzym.1,16 Jest czas na wybór, oraz wyznaczony czas na jego realizację.
Odpowiedz
Teista napisał(a): Księga Królewska 1 należy do tzw. ksiąg historycznych i tam mamy przykład zmartwychwstania za sprawą ingerencji Eliasza. Zdarzenie bardzo prawdopodobne i pierwsze takie opisane.

po czym kolega wnosi wysokie prawdopodobieństwo opisanego zdarzenia?

Teista napisał(a): Inny przykład, pozabiblijny to wskrzeszenie Piotrowina. Św Stanisław ze Szczepanowa, by potwierdzić decyzję o przekazaniu majątku na rzecz Kościoła zmarłego 4 lata wcześniej Piotrowina, wskrzesił z martwych biedaka, a ten rzeczywiście wstał i potwierdził, iż przekazał wszystko jak Stanisław twierdził. Zdarzenie to opisał tęgi historyk – Wincenty Kadłubek w swojej rzetelnej kronice „ Historia Polonica”, która „…obok Kroniki Galla Anonima stanowi  główne źródło wiedzy o historii Polski do końca XII w”(wiki). To chyba ostatnia, opisana relacja z wskrzeszenia zmarłego w świecie chrześcijańskim.

znamienny dość powód tego wskrzeszenia. Czy zasadne jest wrażenie że zmartwychwstanie Jezusa jest słabiej udokumentowane? I jednocześnie przyznaję że czegoś tutaj nie rozumiem, na jakie licho Jezus dostarczył takiego dowodu na swoją boskość skoro wiara żadnych dowodów nie potrzebuje?

TylkoPrawda napisał(a): Odnosiłem się do stwierdzenie Zefcia, że kreacjonizm to bzdura, bo nie posługuje się rzetelną metodą naukową. Nie można stwierdzić, że coś jest bzdurą, bo nie możemy tego zbadać dostępnymi metodami. Inaczej mówiąc, to że nie możemy czegoś zbadać, nie jest dowodem na bzdurność tego czegoś.

ja również uważam że kreacjonizm jest spoko, ba, dysponuję na to niezbitym dowodem:

"- Zadam obecnie kilka pytań końcowych czcigodnej delegacji tarrakańskiej! Czy nie jest prawdą, że w swoim czasie wylądował na martwej podówczas planecie Ziemi statek pod waszą flagą, któremu wskutek awarii lodówek popsuła się część zapasów? Czy nie jest prawdą, że na statku tym znajdowało się dwóch próżniarzy, skreślonych później ze wszystkich rejestrów za bezwstydne machinacje z rzęślami, i że ci dwaj łotrzy, te zawalidrogi mleczne, zwali się Bann i Pugg? Czy nie jest prawdą, że Bann i Pugg postanowili, po pijanemu, nie zadowolić się zwykłym zanieczyszczeniem bezbronnej, pustynnej planety, gdyż zachciało im się zaaranżować na niej, w sposób występny i karygodny, ewolucję biologiczną, jakiej świat dotąd nie widział? Czy nie jest prawdą, że obaj ci Tarrakanie rozmyślnie, z najwyższym napięciem złej woli obmyślili sposób stworzenia z Ziemi - wylęgami dziwolągów na skalę całej Galaktyki, cyrku kosmicznego, panopticum, gabinetu makabrycznych osobliwości, którego żywe eksponaty stałyby się, w swoim czasie, pośmiewiskiem najdalszych Mgławic?! Czy nie jest prawdą, że pozbawieni wszelkiego poczucia przystojności i hamulców etycznych, obaj ci bezecnicy wylali na skały martwej Ziemi sześć beczek zjełczałego kleju żelatynowego i dwie bańki nadpsutej pasty albuminowej, że dosypali do owej mazi - sfermentowanej rybozy, pentozy i lewulozy, a jakby mało było jeszcze tych paskudztw, polali je trzema dużymi konewkami roztworu zgliwiałych aminokwasów, po czym powstałą bryję bełtali łopatką od węgla, skrzywioną w lewo, oraz pogrzebaczem, także wykręconym w tę samą stronę, wskutek czego białka wszystkich przyszłych istot ziemskich stały się LEWO-skrętne?! Czy nie jest nareszcie prawdą, że Pugg, cierpiący podówczas na silny katar, a podżegany do tego przez słaniającego się od nadużycia trunków Banna, w sposób rozmyślny nakichał do plazmatycznej zarodzi, a zakażając ją przez to złośliwymi wirusami, rechotał, iż dzięki temu tchnął "sakramenckiego ducha" w nieszczęsny zaczyn ewolucyjny?! Czy nie jest prawdą, że lewoskrętność owa i owa złośliwość przeszły następnie w ciała ziemskich organizmów i przetrwały w nich po dzisiaj, od czego cierpią teraz bezwinni przedstawiciele rasy Artefactum Abhorrens , którzy nazwali siebie mianem homo sapiens jedynie z prostaczej naiwności?" - Stanisław Lem, Dzienniki Gwiazdowe
Odpowiedz
Peter napisał(a):  na jakie licho Jezus dostarczył takiego dowodu na swoją boskość skoro wiara żadnych dowodów nie potrzebuje?

Ale człowiek potrzebuje. Nie wiedziałeś o tym?
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
Skoro mamy dowód, to sprawa wiary/niewiary powinna być zamknięta.
Z reguły nie spotykamy przecież chyba osób, które wierzą bądź nie wierzą w Twierdzenie Pitagorasa?
Why so serious?
Odpowiedz
Peter napisał(a):
Teista napisał(a):Księga Królewska 1 należy do tzw. ksiąg historycznych i tam mamy przykład zmartwychwstania za sprawą ingerencji Eliasza. Zdarzenie bardzo prawdopodobne i pierwsze takie opisane.
po czym kolega wnosi wysokie prawdopodobieństwo opisanego zdarzenia?
Po tym, iż RKO to podstawowa i bardzo popularna procedura stosowana przez ratowników medycznych w naszych czasach. Wielu ludzi dzięki niej „odzyskuje” życie i nikogo to nie dziwi, choć wszyscy co to widzieli na własne oczy nazywają cudem.
Przypadek Eliasza nie do końca został właściwie zrozumiany przez starożytnych myślicieli. Wywiedli z tego zdarzenia możliwość zmartwychwstania, co stoi w sprzeczności z religią mojżeszową. Chrześcijanie skwapliwie skorzystali z takiej opcji i włączyli ten epizod do życiorysu Jezusa, podobnie jak wcześniej Egipcjanie – do życiorysu Osirisa, a Kananejczycy – Baala. Widać, w świecie starożytnym nie brakowało tych co znali i stosowali RKO i tych co wywodzili z obserwacji prostego zabiegu możliwość zmartwychwstania.

Cytat:Czy zasadne jest wrażenie że zmartwychwstanie Jezusa jest słabiej udokumentowane? I jednocześnie przyznaję że czegoś tutaj nie rozumiem, na jakie licho Jezus dostarczył takiego dowodu na swoją boskość skoro wiara żadnych dowodów nie potrzebuje?
Opis interwencji Eliasza jest skąpy, jednak możemy to przetrenować i sprawdzić, że działa – mamy dowód - zdarzenie miało miejsce. Co z Jezusem? Nie on dostarczał dowodów, a ewangeliści i setki innych  wskrzeszeń z martwych  w I i II wieku n.e. i te dowody były w tamtym czasie potrzebne ludziom (neofitom) z czego korzystali organizatorzy nowej religii. Tak więc - wiara nie potrzebuje dowodów, natomiast religia tak.
Odpowiedz
neuroza napisał(a): Skoro mamy dowód, to sprawa wiary/niewiary powinna być zamknięta.
Z reguły nie spotykamy przecież chyba osób, które wierzą bądź nie wierzą w Twierdzenie Pitagorasa?

Bywają dowody, które stają się udziałem prawie każdego, gdyż wymagają od człowieka tylko odrobiny dobrej woli i niewielkich umiejętności, bywają też takie, których doświadczają tylko nieliczni.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
Cytat:Peter:
znamienny dość powód tego wskrzeszenia. Czy zasadne jest wrażenie że zmartwychwstanie Jezusa jest słabiej udokumentowane? I jednocześnie przyznaję że czegoś tutaj nie rozumiem, na jakie licho Jezus dostarczył takiego dowodu na swoją boskość skoro wiara żadnych dowodów nie potrzebuje?
No trzeba się z tym zgodzić faktycznie. To tak jak z cichością Jahwe w Azji. U nas to jest takie głośniejsze, mocniejsze, a o Azję Jahwe tylko musnął. Bo tam osiem rąk wywołuje więcej emocji. 

Albo z tym dlaczego Jezus urodził się akurat wtedy, a nie w dzisiejszych czasach. Marzę o tym, aby nowy wszechświat (o ile ten zostanie zniszczony i nowy będzie, oraz będą w nim umieszczeni ludzie) wydał zbawiciela świata w czasach gdzie człowiek już co nieco ogarnia świat i potraf klonować obraz i dźwięk sprzętem technologicznym (lub potrafi coś podobnego).



Dzisiaj byśmy to w cholerę nagrali, wtedy nie mogliśmy, jak na złość do jasnej cholerjozy. Ajć!
Odpowiedz
freeman napisał(a): Bywają dowody, które stają się udziałem prawie każdego, gdyż wymagają od człowieka tylko odrobiny dobrej woli i niewielkich umiejętności, bywają też takie, których doświadczają tylko nieliczni.
Do której grupy zaliczasz "dowód/dowody na boskość Jezusa"?
Why so serious?
Odpowiedz
Sądzę, że znasz odpowiedź na to pytanie Uśmiech
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
freeman napisał(a): Sądzę, że znasz odpowiedź na to pytanie
Przypuszczam że jesteś akurat z tych, którzy zaliczają to mimo wszystko do drugiej kategorii (tak by dla mnie wynikało z kontekstu Twojej wcześniejszej wypowiedzi). Ale popraw mnie, jeśli się mylę.
Why so serious?
Odpowiedz
TylkoPrawda napisał(a): Teistyczny ewolucjonizm to forma kreacjonizmu, a nie ewolucjonizmu (poczytaj w Wiki).
Gdyż albowiem? Argument „bo tak piszą na Wiki” do mnie nie przemawia. Dlaczego odmawiasz mi prawa do wiary w Boga i jednoczesnego uznawania wiedzy biologicznej?
Cytat:Jeśli nie dostrzegasz tego lub nie widzisz problemu w tym, że ewolucjonizm jest coraz agresywniej wykorzystywany do prób wypleniania z umysłów (chociażby poprzez nauczanie takich bzdur w szkołach) koncepcji Bożego udziału w dziele stworzenia, to wybacz, ale szkoda mi czasu na jałową dyskusję z Tobą.
Ależ oczywiście, że dostrzegam i oczywiście że widzę problem. Właśnie dlatego tak ostro Ci się sprzeciwiam (natomiast niewierzący, odwrotnie, przyklaskują Ci), bo Twoja postawa jest częścią tego problemu. Twierdząc bowiem, że teistyczny ewolucjonizm to to samo co kreacjonizm próbujesz stworzyć sytuację, w której ludzie będą zmuszeni do wyboru – albo wiara, albo rozum. Dla części odpowiedzią będzie odrzucenie koncepcji Boga.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości